poniedziałek, 13 października 2008

Przywoływanie wspomnień lata.


Za oknem już jesień pełną parą. Czasem smutno i deszczowo, czasem jeszcze świeci słońce, ale aura nie pozostawia wątpliwości - lato już odeszło. Czy jednak musi tak być i w kuchni? Letnio nastawiona po wczorajszym oglądaniu zdjęć z Cypru i pogryzaniu rachatłukum (przywiezionym przez moją szwagierkę, - Wielkie Dzięki :) mniam mniam - muszę je kiedyś sama zrobić) postanowiłam przywołać lato. Moje myśli poszybowały więc w kierunku kuchni śródziemnomorskiej. Co jednak zrobić, po prawie nieprzespanej nocy? Co będzie szybkie i nie zmusi moich kolan do płaczu?

Pizza!


Zagniecenie ciasta zajmuje ledwie chwilkę, a sos i pozostałe składniki robią się same. Choć w lodówce czekały sery, by na stole pojawiła się pizza Quattro Fromaggi, jednak tym razem postanowiłam, że na mojej pizzy pojawią się jakieś bardziej letnie akcenty. Otworzyłam
lodówkę, wyrzucając sobie, że nie kupiłam bakłażanów, ale piękne papryki, pomidorki i ... sardynki, stworzyły wspaniałe połączenie. Posypana nieprzyzwoitą ilością sera mozzarella, pizza wyglądała wspaniale.

A w czasie, gdy ciasto wyrastało, miałam chwilkę na krótką drzemkę i dobudzenie się przy filiżance zielonej herbaty z
jaśminem.


Pizza

Składniki na sos:
1 łyżka oliwy z oliwek

1 cebula średnia
3 ząbki czosnku

1 puszka krojonych pomidorów (425 g)
3-4 łyżki koncentratu pomidorowego
oregano
pieprz

Przygotowanie sosu: Na oliwie zeszkliłam cebulę i dorzuciłam czosnek. Po minucie dorzuciłam pomidory, koncentrat i oregano (2 łyżki) i pozwoliłam się mu gotować na malutkim ogniu przez ok. 30 min. Spróbowałam, dodałam pieprzu do smaku i po delikatnym wystudzeniu, posmarowałam blat pizzy.

Składniki na ciasto:

325 ml. ciepłej wody
1/2 łyżki cukru
2 łyżki oliwy z oliwek

25 g świeżych drożdży (lub 7 g. drożdży instant)
1/2 kg mąki na pizzę (lub 400 g. mąki chlebowej i 100 g semoliny)
1/2 łyżki soli

Przygotowanie ciasta: Najpierw połączyłam płynne składniki: ciepłą (nie gorącą!) wodę, połączyłam z cukrem i oliwą, następnie dodałam pokruszone drożdże i odstawiłam na kilka minut.
W tym czasie do dużej miski przesiałam mąkę i sól i zrobiłam w nich dołek na płynne składniki. Widelcem łączyłam mąkę z płynem, aż ciasto zaczęło się łączyć. Oprószonymi mąką dłońmi wyrobiłam ciasto, aż uzyskałam gładkie, sprężyste ciasto. Wyrobione ciasto przełożyłam do miski oprószonej mąką i przykryłam serwetką, stawiając miskę w ciepłym miejscu niedaleko kuchenki, w której grillowały się pokrojone papryki i pomidory na pizzę.

Po 1 godzinie ciasto podwoiło objętość i tym razem już na oprószonym mąką blacie zagniatałam ciasto, starając się je dopowietrzyć. Podzieliłam ciasto na trzy części, dwie schowałam do lod
ówki (można też zamrozić na ok. 1 miesiąc). Ciasto można rozwałkować na różną grubość. Ja lubię, gdy ciasto jest bardzo chrupkie i cienkie, więc moje miało ok. 0,3 cm. grubości, ale spokojnie może być grubsze. Jeśli doda się więcej drożdży wtedy ciasto będzie bardziej puszyste, ale szczerze mówiąc nie wiem ile, gdyż nigdy jeszcze nie robiłam pizzy na grubym cieście.

Ciasto po ułożeniu w formie posmarowałam cieniutko oliwą (trzeba pamiętać o brzegach, by nie spiekły się zanadto), sosem pomidorowym, ułożyłam zgrillowane papryki i pomidory, pokrojone oliwki i osączone sardynki (1 niewielka puszka) i posypałam "ogromną" (jak
na mnie :) ) ilością startej mozzarelli (ok. 25 dag). Piekłam w 200 stopniach ok. 15 min. (czas jednak może być różny - w zależności od grubości ciasta i rodzaju piekarnika).

Nasza kicia nieszczęśliwa, że nie dostała sardynki, oprotestowała nas, zajmując fotel. Chyba następnym razem i dla niej muszę przewidzieć porcję pizzy. :)



Smacznego.

3 komentarze:

margot pisze...

Pizza ,to fajna rzecz ,ale kot wygląda jak jak jedna moja kocica

Tilianara pisze...

Tak Margot, pizza i kot to już prawie słoneczna Italia. Tylko pozazdrościć większej ilości kotów :)

Agatek pisze...

Swietna ta pizza
A kot po prostu cudny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...