sobota, 29 listopada 2008

Pomarańczowo-korzenny posiłek.


Aromaty korzenne zawsze u mnie łączą się z cytrusami, dlatego tak bardzo lubię to danie. Podoba mi się połączenie jesiennego brązu sosu i mięsa, z pomarańczowymi akcentami skórek i marchewki. Również aromaty i smaki tak nietypowo się tutaj uzupełniają - ciężki wołowy bulion, sos zagęszczony słodyczą cebuli i wytrawnością selera naciowego, przełamany zostaje orzeźwiającym smakiem pomarańczy zarówno w postaci kwaskowatego soku, jak i słodkawo-gorzkiej marmolady. Wszystko okraszone imbirem i kardamonem oraz pięcioma smakami, jeszcze bardziej wzmocnionymi przez dodatkowe goździki.

To ciężkie danie smakuje wybornie na delikatnym kuskusie, choć by być bardziej tradycyjnym należałoby je podać z ryżem ugotowanym na sypko. Jako zielony dodatek, wciąż pozostający w trendzie pomarańczowo-korzennym, pojawiają się pyszne, ugotowane i podsmażone na chrupko brokuły. Prawdziwa zimowa uczta, rozgrzewająca, sycąca, przenosząca swoimi zapachami w nastrój świąt. Doskonałe z piwem aromatyzowanym imbirem i korzeniami.


Pomarańczowa wołowina z imbirem

Składniki:
200 ml. bulionu wołowego
3 goździki
3 nasiona kardamonu, lekko roztłuczone
opcjonalnie kawałek kory cynamonowej (ok. 2-3 cm)
2-3 łyżki oleju z czerwonej palmy i kanoli
70-90 dag mięsa wołowego (może być dowolne do duszenia, ale ja zwykle używam chudej zrazówki lub udźca)
2 duże cebule
świeży imbir, 2-5 cm obranego i pokrojonego w cienkie paski kłącza (w zależności od upodobań ostrości, ja daję 5 cm)
1-2 duże marchewki
seler naciowy (ilość do smaku, ja użyłam 1 gałązkę)
3 łyżki sosu sojowego jasnego
250 ml. soku z pomarańczy
do 1 szklanki marmolady z pomarańczy (najlepiej możliwie gorzka, z dodatkiem skórek)
2 łyżki przyprawy pięć smaków

Przygotowanie: Bulion wołowy zagotowuję z goździkami, kardamonem, korą cynamonową i gotuję na małym ogniu ok. 20 minut. Przecedzam. W tym czasie obsmażam pokrojone na kilkucentymetrowe kawałki mięso na oleju. Robię to partiami i na bardzo dużym ogniu, by szybko jedynie ściąć mięso z zewnątrz, a w środku by było surowe. Aby nie pryskał olej, dokładnie wycieram ręcznikiem papierowym mięso z wody. Obsmażone mięso przekładam do brytfanki, a na pozostałym tłuszczu karmelizuję cebulkę i imbir, tj. smażę go na niewielkim ogniu z niewielkim dodatkiem bulionu, tak by raczej poddusić, niż usmażyć cebulę. Wszystko łączę w brytfance, do której wrzucam pokrojone na duże kawałki marchewki i pokrojonego w cieniutkie paseczki selera naciowego. Wlewam sok pomarańczowy, marmoladę, przyprawę pięć smaków, sos sojowy oraz przecedzony bulion. Doprowadzam wszystko do wrzenia. Zmniejszam ogień i gotuję pod przykryciem przez 1 1/2 godziny. Ostatnie 10-20 minut gotuję na dużym ogniu bez przykrywki, by nadać sosowi mocniejszego smaku. Sprawdzam, czy nie trzeba doprawić. Podaję z ryżem (lub kuskusem czy puree) oraz z warzywami aromatyzowanymi na sposób azjatycki, np. brokułem.


Brokuł z orientalnym sosem

Składniki:
1 główka brokułu, podzielona na różyczki, łodyga pokrojona na talarki
(opcjonalnie, przy gotowaniu brokuła w wodzie: sól, cukier, trochę soku z cytryny)
2 łyżki oleju arachidowego
2 ząbki czosnku, pokrojone w płatki
chilli, do smaku
3 cm. imbiru, pokrojonego w paseczki
3 łyżki marmolady pomarańczowej
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka wina ryżowego
kilka kropel sosu sojowego
garść uprażonych płatków migdałowych (ew. sezamu)

Przygotowanie: Brokuł gotuję na parze przez ok. 2-3 minuty. Kiedy gotuję go w wodzie, to dodaję odrobinę cukru i soku z cytryny, by zachować jego zieloniutki kolor. Delikatnie przelewam go zimną wodą. W miseczce łączę marmoladę, sos sojowy, sok z cytryny, wino ryżowe. W woku na rozgrzanym oleju podsmażam czosnek i imbir, ewentualnie również chilli. Uważam, aby czosnek się nie przypalił, gdyż wtedy gorzknieje. Wrzucam podgotowanego brokuła i zalewam go przygotowanym sosem. Smażę kilka chwil (do 2-3 minut), polewam kilkoma kroplami oleju sezamowego i posypuję płatkami migdałowymi (ewentualnie uprażonym sezamem).

Smacznego.



11 komentarzy:

grumko pisze...

Pewnie napiszę Ci to jeszcze jeszcze nie raz, albo chociaż będę to miał na myśli: z miłą chęcią byśmy się u Ciebie stołowali;-) Autentyczna kuchnia szczęścia;-)

majana pisze...

Prześlicznie u Ciebie Tili ! :) Fantastycznie połączyłaś oba święta ! Mniam, mniam, dołączam się do słow Grumko! :)
Pozdrawiam
Majana

Bea pisze...

To musi byc pyszne! dla mnie by bylo bez wolowiny ;)

Tilianara pisze...

Grumko ... ojej, czerwienię się i nie wiem co napisać :))) Strasznie Ci dziękuję :)))

Majana, dzięki, dzięki :) Choć to tak naprawdę nie jest połączenie obu świąt, bo na cytrusową chwilkę właśnie czekam jak mi się zrobi w piekarniku :)

Bea, jestem pewna że z fasolką, batatami czy ciecierzycą i innymi jeszcze korzennymi i nie tylko warzywami byłoby to wspaniałe :) Za to brokuła możesz zajadać do woli :)))

zemfiroczka pisze...

O! dobry ten olej?

Fajne zdjęcia Tilia :))

pozdrówka!

aga-aa pisze...

brokuły! wiesz, ze jak je widzę to mam ślinotok ;)!
chcesz żebym się utopiła we własnej ślinie?!;)

zemfiroczka pisze...

Aga! łap koło ratunkowe ;)))PP

aga-aa pisze...

oczko, kochana dziękuje, zawsze można na Ciebie liczyć
już łapię to koło, tylko jeszcze brokuły zwinę pod pachę ;)

Notme pisze...

Ja poprosze o ten brokol, smaczna wersja. :)

Małgosia.dz pisze...

Ileż smaków i aromatów w jednym daniu! Oj, nie pogardziłabym takim mięskiem...;-)

Tilianara pisze...

Oczko, olej jest delikatny w smaku, ale bardzo zdrowy i fajnie koloryzuje podsmażane na nim rzeczy:)

Aga i Notme, zapraszam Was w takim razie na brokuła :) Prosty i szybki :)

Małgosia, jakby trochę drobniej pokroić mięsko i mniej sosu dać, to by pewnie nawet można je było włożyć do Twoich bułeczek :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...