czwartek, 1 stycznia 2009

Lotaryngia na Nowy Rok.


Gdy w tym roku otwierałam wigilijne prezenty, jedna za drugą wyjmowałam książki o kuchniach różnych miejsc świata i kulinarnych podróżach. Uznałam to za dobrą wróżbę na Nowy Rok i tak też postanowiłam przywitać rok 2009.


Na początek postanowiłam przenieść nas do Lotaryngii, północno-wschodniego regionu Francji, słynącego między innymi z placka lotaryńskiego, czyli inaczej quiche lorraine. Ten wypiek na kruchym spodzie
podawany jest zwykle w okolicach Bożego Narodzenia, a swoim wyglądem przypomina trochę tort. Mi jednak nasunęły się skojarzenia z moim nemezis jakim są serniki, więc z lekką obawą, ale i ogromną ciekawością wyrabiałam kruche ciasto, smażyłam wędzonkę i mieszałam masę mleczno-jajeczną.

Podróż ta okazała się nad wyraz udana. Udało się połączyć w niej zarówno jeden z ulubionych smaków męża, jak i moje starania o utrzymywanie mojej sylwetki w granicach przyzwoitości :) Kruchy spód zrobiłam korzystając z mąki pełnoziarnistej i zdrowych tłuszczów, a masa ch
oć zawierała wędzonkę, to opierała się na odtłuszczonym mleku skondensowanym, by choć trochę pozwolić mi na odsunięcie wyrzutów sumienia, gdy pałaszowaliśmy z mężem placek.


Jako akompaniament i idealne uzupełnienie przygotowałam bardzo prostą sałatkę z rukoli z miodowo-musztardowym dressingiem. Z początku planowałam dodać skomplikowane smaki koziego serka i fig, ale bogactwo smaku i ciężar placka, przekonały mnie by sałatką ociągnąć efekt miłego akcentu, a nie dominujących i walczących smaków. Dodatkowo ciekawym elementem, uzupełniającym kruchość ciasta, była chrupkość rukoli, którą
można utrzymać jeśli połączy się sałatę z dressingiem dopiero tuż przed podaniem na stół.

Kiedy jedliśmy ten sylwestrowy obiad, razem z mężem poczuliśmy się jak w odległej Francji, albo w znacznie bliższym Toruniu, w którym w minione wakacje odkryliśmy przyjemną knajpkę "Prowansja" z pysznymi quiche, tartami i ... pieczonymi kurkami. Tak więc moja wróżba podróżnicza powoli zaczęła sie spełniać - czy jednak odwie
dzimy Lotaryngię czy Toruń to odpowie nam ten Nowy Rok.

Jeszcze raz życzę Wam wszystkim cudownych chwil w roku 2009, by każda z nich dała otuchy i sił do każdego kolejnego kroku.


Placek lotaryński (Quiche lorraine)

Składniki na kruche ciasto:
3 szklanki mąki pełnoziarnistej (ja dałam pszenną typ 1100)
3/4 łyżeczki soli 115 g margaryny Flora (najpierw odważone, a potem zmrożone w zamrażalce)
ok. 6 łyżek oleju z czerwonej palmy i canoli
zimna (!) woda

Masa boczkowo-jajeczna:
25-30 dag boczku lub wędzonki
1 duża cebula
1 szklanka mleka skondensowanego 4%
1/2 szklanki mleka odtłuszczonego (0,5%)
3-4 jajka (zależnie od wielkości - ja miałam ogromne jajka z ekologicznej hodowli i wystarczyły 3, ale normalnie raczej potrzeba 4 sztuki)
2 łyżki musztardy dijonskiej
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, świeżo utartej
pieprz
3-4 łyżki tartego parmezanu
2 kulki mozzarelli light

Przygotowanie: Przygotowanie zaczęłam od kruchego ciasta. W mikserze połączyłam mąkę i sól. Dodałam pokrojoną na kawałki margarynę i wlałam olej (ten olej nadaje ciastu ładnego, pomarańczowego koloru). Na koniec z przygotowanej szklanki zimnej wody dolewałam po łyżce cały czas miksując (ostrzem), do połączenia składników. Ciasto zabrało ok. 3/4 szklanki, ale bywa że już połowa wystarczy. Wyjęłam ciasto i wyrobiłam je przez chwilę, łącząc wszystkie grudki w jeden placek. Uformowałam z niego okrągły placek, zawinęłam w folię i odłożyłam na godzinę do lodówki.

Po tym czasie rozwałkowałam placek na pergaminie, ostrożnie przy pomocy wałka przeniosłam gruby placek do okrągłej formy o średnicy 30 cm i dolepiłam go delikatnie do ścianek i docisnęłam do dna (cały ten proceder trzeba bardzo delikatnie przeprowadzić, by nie pokruszyć ciasta). Nakłułam gęsto widelcem zarówno dno jak i ścianki, wyłożyłam szczelnie folią i wysypałam torebką suchej fasoli (ewentualnie ryżu czy specjalnych obciążników). Piekłam przez ok. 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 220 stopni Celsiusa (zwykle wystarcza ok. 15 minut, ale ja tym razem zastosowałam dosyć grube ciasto, a do tego mój piekarnik nie jest w stanie utrzymać jednej temperatury, więc radzę sprawdzić czy po 15 minutach nie jest przypadkiem już gotowe). Potem dopiekłam jeszcze 5 minut bez obciążenia, by ciasto miało suchą skórkę.


W tym czasie przygotowałam masę. Wędzonkę podsmażyłam i odlałam nadmiar tłuszczu, zostawiając ok 1 łyżkę, na której zeszkliłam cebulę, pokrojoną w kostkę. Odstawiłam do lekkiego przestudzenia. W średniej misce połączyłam mleka z przyprawami oraz musztardą i dodałam rozkłócone jajka. Na wstępnie upieczony placek wyłożyłam wędzonkę z cebulą, wylałam masę mleczno-jajeczną i wyłożyłam pokrojonymi w cienkie plasterki dwoma dużymi kulkami mozzarelli. Całość posypałam jeszcze odrobiną gałki i włożyłam znów do piekarnika nagrzanego wciąż do 220 stopni Celsiusa. Piekłam przez 30 minut (lub do ścięcia masy - patyczek powinien być suchy, mokry jedynie od przyczepionego sera). Dobrze jest piec przykryte folią, by nie zrumieniło się za bardzo, choć folię wystarczy wyłożyć dopiero po ok 15 minutach, tak by masa miała ładnie zbrązowiony wierzch. Placek wyjęłam z piekarnika i pozwoliłam serowi się zestalić przez 10 minut.

Uwaga: Zbyt szybkie pokrojenie może spowodować, że zawartość placka trochę popłynie.

Sałatka z rukoli z miodowo-musztardowym dressingiem

Składniki:
1 tacka rukoli
5 łyżek oliwy
2-3 łyżki octu balsamicznego (w zależności od poziomu kwaśności jaki lubimy)
1-2 łyżeczki musztardy dijonskiej
1-2 łyżeczki miodu
sól, pieprz do smaku

Przygotowanie: Rukolę dokładnie opłukałam i odstawiłam do całkowitego wyschnięcia. W słoiczku połączyłam wszystkie składniki i energicznie potrząsnęłam, by uzyskać konsystencję emulsji. Tuż przed podaniem dokładnie wymieszałam z rukolą.

Zasadniczo zasadą uzyskania smacznego dressingu jest stosunek ilościowy składników - 1 część kwaśności do 2 1/2 - 3 części pozostałych, co należy oczywiście modyfikować do swojego gustu.

Uwaga: Do placka lotaryńskiego bardzo dobra byłaby też sałatka ze świeżego szpinaku, zamiast z rukoli.

Smacznego.

Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 19.XII.2008 - 03.I.2009

21 komentarzy:

majana pisze...

Witaj Tili w Nowym Roczku! :) Ach, jak go pięknie przywitaliście! Placek wygląda wspaniale, a jakie sliczne zdjęcia i moje ptaszynki ladnie sie prezentują.
Pięknie się Ciebie czyta :))
Pozdrawiam ciepło.

aga-aa pisze...

Kochana Twoje opisy (o zdjeciach już nie wspomnę) są tak cudowne, tak pobudzające kubki smakowe, że mam za każdym razem ochotę schrupać monitor.

Czytając obecne postanowiłam sobie zrobić postanowienie noworoczne i spróbować robić choc troszke tak piękne opisy

p.s. dosiego kochani, ucałuj S. :)

Tilianara pisze...

Dzięki Dziewczynki :))) Strasznie kochane jesteście :*

Ptaszki i mój S. ślą pozdrówka :) a ja zaraz do pieczenia pierwszego noworocznego chleba się biorę :)))

zemfiroczka pisze...

Och kisz lorą! ;)) Szkoda, że on z boczkiem jest, bo bym zrobiła. Tak bajdełejem dwa dni temu natknęłam się na niego w moim przepastnym segregatorze przepisowym szukając inspiracji nadziennych ;)do moich tartaletek sylwestrowych ;)

Ależ Ci zazdroszczę tych prezentowych książek! Liczę, że się pochwalisz, jak się kiedy pojawię u świergotek ;))

buziaki!

Małgosia.dz pisze...

To ja bardzo chciałabym dosiąść do stołu, ale podejrzewam, że już ani okruszek nie został... Uwielbiam takie dania!
Ps. A gdzie dokładnie ta knajpka "Prowansja"? Co prawda w Toruniu bywamy raczej przejazdem, ale zwykle właśnie w nim zatrzymujemy się na posiłek, więc polecone miejsca są b. mile widziane. :)

buncia pisze...

Pyszności!!

Dziękuję za odwiedziny i życzenia!
Ja również życzę Ci samych radości i oczywiście osiągnięć kulinarnych w nowym roku!!!

kasiac pisze...

Tili, Poo pierwsze wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
piękny obiadek! Ja ten placek zrobię też i się nim pochwalę (jak pozwolisz:) Właśnie niedalej jak wczoraj zastanawiałam sie czy nie zrobić takiego z wędzonym łososiem, ale u Ciebie mam taki fajny przepis "podany na tacy", więc go wykorzystam!

Kachna.pl pisze...

Tili podziwiam Cie za te opisy ... dla mnie to najgorsza robota w całym blogowaniu....;)
A co do potrawy ..jak zwykle imponująca.. ja ciasta kruchego nie cierpię robić(szczególnie te wałkowanie) ale czasami się zmuszam bo smak jest wspaniały.
Pozdrawiam
Kasia

aga-aa pisze...

to może 10 wpadniemy do Tilii razem?

majana pisze...

Zazdraszczam tego pieczenia chlebka! :)))

Anoushka pisze...

Tili, przede wszytkim pragne Ci zyczyc, aby ten Nowy Rok obfitowal w same, cudowne przezenty!

Quiche wspaniala! Czuje jej wspanialy zapach z ekranu :)

andzia-35 pisze...

Mmmm.. wędzoneczką mi tu zapachniało. Zjadłabym,a jakże;-)
Wszystkiego co najlepsze !!!

zemfiroczka pisze...

A co Tilia na to? Jeśli to weekend (moment przeliczam! ach! sobota good!) to ja jak najbardziej ;))

Tilianara pisze...

Oczko, to może zamiast boczku, fenkuł weź albo inne wyraziste warzywko :)))
A książeczki leżą na kupce i co jakiś czas podchodzę, trochę pogłaszczę, poczytam i biorę się za następną :))) Czekają i na Ciebie :)))

Małgosiu, hihihi, nawet nie wyobrażasz sobie jak to jest sycące. Mieliśmy na wczorajszym i dzisiejszym obiedzie :) A toruńska knajpka "Prowansja" na ul. Szewskiej 19 (http://prowansja.torun.pl/) - tylko uprzedzam, że obsługa mało uśmiechnięta, ale jedzenie było przyzwoite i nie bardzo drogie. Odwiedź też Pierogernię na ul. Most Pauliński (http://www.pierogarnie.com/) oraz oczywiście Manekina (na rynku) a Kurantów nie polecam, bo tam obsługa była gorsza niż gdziekolwiek, a do tego drogo i smaczne mieli tylko pierogi z pieca chlebowego, które były wybitnie rzadko :)

Bunciu, dziękuję :) odwiedzam Cię regularnie i bardzo smacznie u Ciebie :))

Kasiu, już nie mogę doczekać się jak Ci wyjdzie :))) A z wędzonym łososiem i koperkiem też bym zjadła ... mniam :))) Tylko muszę mniejszą formę do tart kupić, bo ta jest za ogromna na naszą dwójkę i ciasta też zrobiłam jak na pułk wojska, ale za to bardzo fajnie chrupkie wyszło, że takie grube (ok. 0,6 - 0,7 cm) :)

Kachna, jakoś tak się pisze samo :))) A co do ciasta to spróbuj w takich proporcjach, bo ono bardzo maślane wychodzi i przez to łatwiejsze w wałkowaniu :)

Aga, super, to czekam na Ciebie 10, a może już 9 byś przyjechała? :)))

Majanko, na razie chlebek się studzi - strasznie długo rośnie, ale po zapachu stwierdzam że warto :) Zaraz idę go pokroić i spróbować :)

Anoushko, strasznie Ci dziękuję i już nie mogę doczekać się naszej kawki :)))

Andziu, oj pyszna ta wędzonka była. Na bazarze dorwałam taki śliczny kawałeczek :)))

Dziękuję Wam Dziewczyny za życzenia i miłe słowa :) Buziaki :*

Agatek pisze...

Tili pieknie piszesz a zdjecia sa swietne :)
sama uwielbiam quiche i czesto robie :)


Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i spelnienia marzen :)
Trzymam kciuki za podroz do Francji

zemfiroczka pisze...

A w Manekinie borowikowa koniecznie! :)

Tilianara pisze...

Agatko, podróż do Francji to pewnie nie wyjdzie w tym roku, bo nas przeprowadzka i generalny remont mieszkania czeka na jesieni, więc trzeba coś odłożyć, ale Toruń to inna bajka - tam muszę jeszcze nie raz pojechać - uwielbiam to miasto :)))

Oczko, nawet dwie, a latem jadłam tam najpyszniejszy chłodnik jaki kiedykolwiek próbowałam :)))

zemfiroczka pisze...

A jaki, jaki?

aga-aa pisze...

to co 9 stycznia w Toruniu czy Wawie?

aga-aa pisze...

p.s. doprzeczytania już w Toruniu :) jak nic nie popląta planów (śnieg) to jutro o 8 uciekam stąd :)

Tilianara pisze...

Oczko, litewski, albo jakąś wolna interpretację na ten temat :) ale pycha był :)

Aga, w Wawie ;p
Miłej i bezpiecznej podróży :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...