niedziela, 4 stycznia 2009

Prawdziwy skarb.


Prawdziwy razowiec, wilgotny, ciężki, z nieregularnymi dziurkami, pełen smaku i chrupkiej skórki. To mój kolejny skarb, jaki odnalazłam podczas tego minionego już świątecznego czasu. Przy tej okazji ogromnie dziękuję Patrycji, która podzieliła się z nami przepisem na ten wypiek.

Chlebek jest prosty w wykonaniu, choć czas jego wyrastania czy powstawania zaczynu trwa kilka godzin. Jednak jeśli zaplanujemy sobie odkrycie tego wspaniałego pieczywa we własnej kuchni, to już w ciągu doby będziemy mogli cieszyć się chlebem, jakiego nie kupi się teraz w piekarniach czy sklepach ... prawdziwym razowcem ... prawdziwym skarbem.


Chleb żytni razowy

Ok. 16.00:
Przygotowałam zaczyn, mieszając 50 g. aktywnego zakwasu żytniego (dokarmionego ok. 7.00 rano tego samego dnia) ze 150 g mąki żytniej razowej (typ 2000) o 300 g wody. Mieszaninę przykryłam szczelnie i odstawiłam na ok. 22 godziny (12-24 h.)

Na drugi dzień (ok. 14.00):
Połączyłam w ciasto właściwe najpierw 320 g zaczynu z dnia poprzedniego z 280 g wody. Dodałam 480 gr maki żytniej jasnej (można też razowej) i 1 1/2 łyżeczki soli. Krótko wyrobiłam ciasto (ok. 2-3 minuty) i przełożyłam je do długiej keksówki, posmarowanej olejem i wysypanej otrębami żytnimi. Przykryłam ciasto naoliwioną (!!) folią spożywczą. Ciasto było lepkie, ale takie być powinno. Odstawiłam do wyrośnięcia, aż ciasto wyrosło na ok. 1/2 cm ponad krawędź. Autorka radziła aby odstawić ciasto na czas rośnięcia do lekko podgrzanego piekarnika (ok. 28 stopni Celsiusa), ale mój piekarnik jest zbyt kapryśny, więc ustawiłam ciasto w pobliżu kuchenki, w której piekłam ciasto (temperatura otoczenia ok. 26 stopni Celsiusa). Ciasto wyrastało ok. 2 1/2 godziny.

Wyrośnięty chleb posmarowałam oliwą i piekłam w piekarniku nagrzanym do 210 stopni Celsiusa przez 15 minut, a potem jeszcze przez 40-45 minut w piekarniku nagrzanym do 190 stopni Celsiusa. W pierwszym kwadransie piekłam z parą (tzn. spryskałam kilka razy piekarnik spryskiwaczem).
Całkowicie wystudziłam i dopiero wtedy pokroiłam.

Smacznego.

9 komentarzy:

Konsti pisze...

Przepiekny!
U mnie w domu jest, jak na razie, za zimno i nie udalo mi sie wyhodowac zakwasu, ale jak tylko podolam temu zadaniu, to od razu skorzystam z Twojego przepisu. Ten razowiec wyglada naprawde pieknie!

aga-aa pisze...

jaki apetyczny!

zemfiroczka pisze...

To ten co jadłam? Mmmm potwierdzam - rewelacyjny jest! :))

kass pisze...

Cudny!!!jestem fanką żytnich zakwasowców, podobny piekę od dawna, jest moim ulubionym....
Ten też upieke bo wyglada pyyyysznie!
Pozdrawiam!

margot pisze...

normalnie szaleństwo ,jakiś piekarniczy maraton !I wszystko takie piękne

Tilianara pisze...

Konsti, u mnie specjalnie odkręciłam kaloryfery, bo wcześniej zawsze była temperatura ok. 20-22 stopnie, a teraz jest zwykle 25 stopni, a jak piekę dochodzi do 30, więc czasem mam nawet saunę w domku :) A razowiec - jak napisałam - prawdziwy skarb, więc gorąco go polecam i trzymam kciuki za Twój zakwas :)

Aga, dzięki :) Bużka i uściski na dobry humorek w czasie rzucania palenia :*

Oczko, dokładnie to ten :) Skończył się już niestety, ale planuję popełnić go jeszcze nie raz :))))

Kass, to pochwal sie koniecznie jak upieczesz ten, a tak przy okazji to masz gdzieś u siebie ten który Ty pieczesz? Może je wypróbuję Twoją recepturę :)

Margot, nie taki znów maraton - te chlebki piekłam w ostatnich dniach i już prawie ich nie ma, albo nie ma w ogóle, ale chciałam je razem zaprezentować, bo wszystkie są dla mnie bardzo szczególne :) Dziękuję za miłe słowa :*

Patrycja pisze...

Wyglada bardzo apetycznie, no i te wspaniale dziury:)
Bardzo sie ciesze, ze przepis Ci sie spodobal i ze wypiek sie udal.

majana pisze...

Tili, on jest sliczny! :)))

Tilianara pisze...

Patrycjo, jeszcze raz dzięki za ten skarb - taki prawdziwy razowiec - zakochałam się w nim i innych tą miłością zarażam :)))

Majanko, dziękuję :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...