czwartek, 26 marca 2009

Baśniowe danie.


Na Wielkanoc czy w powszedni dzień piękna złocisto-czarna przekładana zapiekanka z ryżu, pełna aromatów dalekich Indii przeniesiona do kuchni europejskiej przez pomysłowych Szkotów ... kedgeree. Danie to w sposób bardzo niespotykany łączy w sobie wędzoną rybę i jajka, a płaszczyzną tego ciekawego spotkania jest słodycz cebuli przesmażonej z korzennymi przyprawami, wszystko razem podane z neutralnymi w smaku, ale ogromnie chłonnymi na nowe smaki ryżem lub soczewicą.


Dopełnieniem bez którego nie mogłabym wyobrazić sobie tego dania jest sos powstały z bulionu aromatyzowanego intensywnymi azjatyckimi smakami, nieznacznie tylko złagodzony gładkim smakiem śmietany. Delikatnie skrapiany nim ryż rozkłada na języku i podniebieniu całą symfonię smaków, a nos nęcony jest kuszącymi zapachami, przynoszącymi naszym zmysłom przyjemne odczucia kojarzące się z orientalnymi przeżyciami. Prawdziwy dżin z magicznej lampy.


Danie to można przygotować bardzo prosto i szybko, przez wymieszanie wszystkich składników i podanie na stół. Ja jednak postanowiłam dodać mu trochę szyku. Do zwykłego białego ryżu, dodałam czarny ryż Venere, który w antycznych czasach zarezerwowany był dla chińskich cesarzy. Bogactwo przypraw, dających niesamowity wręcz bukiet aromatów oraz rozwijających w ustach pełen smak dopełnia wykwintności tego posiłku. Co najwspanialsze w daniu tym, dzięki jego warstwowości udało się mi zachować wyraźnie wyczuwalne pojedyncze smaki, jak i połączenie ich dzięki aksamitnemu sosowi.

Postne, ale i pełne elegancji okazało się to baśniowe danie, wyjęte jakby wprost z inspirujących "Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy" lub pełnej magii "Czarodziejki z Florencji".

Kedgeree
warstwowe

Składniki:
1 szklanka ryżu (dowolny biały, może być jaśminowy, basmati)

1 szklanka ryżu czarnego Venere (parboiled)
45 dag wędzonej ryby (np. sieja)


1 łyżka oliwy
1 bardzo duża cebula, posiekana

1/2 łyżeczka kolendry

1/2 łyżeczki kurkumy

1/2 łyżeczki kminu rzymskiego

kilka obrotów młynka z przyprawą curry (ok. 1/4 łyżeczki)


1/2 l. bulionu warzywnego

2-3 liście limonki kafir

1 trawa cytrynowa, zgnieciona
1 limonka, sok i skórka drobno starta

1 łyżka sosu rybnego


50-75 ml. śmietany

pieprz zielony


6 jajek ugotowanych na twardo

natka kolendry do dekoracji


Przygotowanie:
W osobnych garnkach ugotowałam ryże zgodnie z instrukcją na opakowaniu (można gotować w osolonej wodzie lub posolić po ugotowaniu, z czego czarny ryż można posolić sosem sojowym, a biały solą, by nie zabarwić go na ciemny odcień).
W tym czasie w rondelku podgrzewałam pod przykryciem przez ok. 20 minut na małym ogniu bulion z trawą cytrynową, listkami limonki kafir, sokiem i skórką z limonki. Doprawiłam sosem rybnym (jeśli bulion jest mocno słony, należy zmniejszyć ilość sosu rybnego).
W tym samym czasie zeszkliłam cebulkę na łyżce oliwy. Gdy już stała się przezroczysta, dodałam przyprawy i przesmażyłam, aż uwolniły swój aromat (ok. 1 minuty).
Mięso ryby rozdzieliłam palcami (ew. widelcem) na niewielkie kawałki, dokładnie czyszcząc ją z ości i skóry. Skórę można dorzucić do bulionu. Z bulionu odcedziłam wszystkie aromatyzujące go dodatki, aż miałam klarowny płyn.
Ryż biały wymieszałam z cebulą z przyprawami, a ryż czarny z rybą. W naczyniu do zapiekania ułożyłam najpierw ryż z cebulą, potem czarny z rybą, i zalałam to delikatnie ok. 3/4 szklanki bulionu. Naczynie przykryłam i wstawiłam do piekarnika tylko na kilka chwil, by się zagrzało i wchłonęło płyn. Resztę bulionu zagrzałam na średnim ogniu, dodałam śmietanę i gotowałam kilka minut by zgęstniał (można sos zagęścić odrobiną mąki rozprowadzoną w wodzie). Doprawiłam zielonym pieprzem. Danie udekorowałam kolendrą i jajkami na twardo pokrojonymi na ćwiartki.


Smacznego.


Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

19 komentarzy:

grumko pisze...

Ooooo całkiem przypadkiem znamy to danie;-) Bardzo ładnie je zaserwowałaś.

Krokodyl pisze...

Bardzo ładne!!! Muszę pomyśleć, czy zrobić. Mam wrażenie, ze się zdecyduję (mierze siły na zamiary ;-))) Tilianaro, powiedz mi, gdzie mam kupić liście limonki??

majana pisze...

Piękne ! Kurcze Tili, ależ masz zmysł kucharski! Swietne danie :))

Tilianara pisze...

Grumko,tak zainspirowaliście mnie do eksperymentów z kedgeree :) teraz chcę zrobić jeszcze bardziej indyjskie kedgeree z soczewicy :)

Krokodylu, rób bo pyszne, naprwdę polecam, a listki limonki kafir można kupić w Kuchniach Świata (Złote Tarasy) są mrożone, w Asian Foods (Galeria Mokotów) też widziałam mrożone, ale i suszone, w Piotrze i Pawle widziałam suszone. Bardzo rzadko widywałam je w Carrefourze i Almie (suszone). Najlepsze są jednak mrożone, bo najwięcej mają aromatu świeżych. Świeżych nigdy nie widziałam. Za to mrożone w Kuchniach Świata to wprawdzie duża paczka, ale ma bardzo długi termin przydatności i wychodzi najbardziej opłacalnie :)

Tilianara pisze...

Majanko, dziękuję pięknie :) Buziak na dobry dzionek :*

nina007 pisze...

Bajkowy wygląd, bajkowe składniki i zapewne bajkowy smak !

ptasia pisze...

Nie mogę się zmobilizować, by wreszcie zrobić kedgeree (bynajmniej nie na śniadanie :). Twoje wygląda bardzo apetycznie!

aga-aa pisze...

Anthony Bourdain właśnie pisał w swojej książce o uroku warstwowych dań, takie podanie pozwala poczuć poszczególne smaki, składniki, a jednocześnie ich połączenie, wspólny aromat

Olalala pisze...

Bardzo wielkanocnie u Ciebie :). Super zapiekanka, takiej kombinacji smaków w jednej zapiekance jeszcze nie jadłam :). A ta nalewajka, w której jest sos naprawdę jak z 'Baśni Tysiąca i Jednej Nocy' :).

atina pisze...

cudownie smacznie wygląda:)

Tilianara pisze...

Ninko, dziękuję :)

Ptasiu, ja bym nie mogła tego zjeść na śniadanie :) Zbyt pożywne :)

Aga, to kolejna pozycja na mojej liście do przeczytania :) A jak Ci się podoba "Pod słońcem Toskanii"?

Olalala, hihihi, no właśnie ta sosjerka skojarzyła mi się z lampą z dżinem :)))

Atinko, dziękuję pięknie :)

Casia pisze...

Bardzo zachęcające danie, przepięknie podane! :)

Casia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Tilianara pisze...

Casiu, dziękuję :)

aga9999 pisze...

Wygląda fantastycznie jak danie na królewski stół. Chciałabym kiedyś spróbowac tego wynalazku :)

Tilianara pisze...

Aga, w takim razie dziękuję i zapraszam na porcyjkę :)

zemfiroczka pisze...

Czarny ryż, wędzony płetwal, mniami! Mi się podoba przeokrutnie :)

Krokodyl pisze...

Dziekuję bardzo, nie miałam zielonego pojęcia gdzie je kupić. Skoro takie pyszne, jak ładne, to robię na Święta.
Pozdrawiam :-)))

Tilianara pisze...

Oczko, czarny dodatek i jakaś smakowita rybka to mi się ogromnie ostatnio spodobało i pewnie niedługo będzie kolejne takie kolorowe połączenie :)

Krokodylu, polecam się na przyszłość :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...