środa, 8 kwietnia 2009

Cud arytmetyczny.


W różnych okresach, szczególnie przed świętami zdarza się, że w zamrażalniku zalega sporo białek, pozostałych to po rozmaitych drożdżowych wypiekach, babkach, kremach, czasem tortach. Powstaje pytanie: Co z nimi zrobić? Przecież nie można wciąż wcinać bez. A co z osobami, które nie przepadają za bezami, albo na pavlovą już patrzeć nie mogą z przesytu ... hmmm czy można się nią przesycić?

Jakikolwiek nie byłby to powód, warto i gorąco polecam upiec wspaniały keks z samych białek. Lekki, o rozpływającym się na języku miąższu, a jednak mający silnie chrupką skórkę, o smaku i konsystencji przywołujących na myśl bezy. Bogactwo bakalii sprawia, że za każdym razem odkrywam to ciasto na nowo. Piekłam je już trzy czy cztery razy i zawsze znikało tak szybko, że trudno było choćby uchwycić je w kadrze.


Dla mnie jednak, lubiącej coraz to nowe odsłony na podniebieniu, najwspanialsze w tym przepisie jest to, iż jest to stała receptura na wiecznie zmienne smaki. Normalnie cud arytmetyczny.

Keks na białkach

Składniki:
1 szklanka białek (6-8 sztuk)
1 szklanka cukru
1 kostka masła lub margaryny
1 szklanka mąki tortowej
3/4 - 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 1/2 szklanki bakalii posiekanych i oprószonych mąką
opcjonalnie: aromat do ciast, ja dawałam esencję waniliową lub amaretto

Przygotowanie: Masło rozpuściłam i ostudziłam. Mąkę wymieszałam z proszkiem do pieczenia. Posiekałam bakalie i oprószyłam je 1 płaską łyżką mąki. Białka ubiłam z solą na sztywno. Dodałam cukier i ubiłam na gęstą masę. Powoli wlewałam chłodne (!) masło na przemian z mąką i delikatnie mieszałam silikonową łopatką. Na koniec dodałam bakalie z esencją/amaretto, wymieszałam. Masę przełożyłam do nasmarowanej masłem długiej keksówki i piekłam w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez 45-50 minut.

Źródło: Blog Majanki "Majanowe pieczenie"

Smacznego.

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

19 komentarzy:

Krokodyl pisze...

Już drukuję przepis ;-)))

grumko pisze...

Oj zjadłoby się teraz do kawki;-)

zawszepolka pisze...

Jeszcze kilka osob upiecze ten keks i przepadne na amen :) Dobrze ze Mama uczyla, ze keks tylko na Boze Narodzenie, a na Wielkanoc baba, paschai mazurki... Jestem uratowana :)))

Konsti pisze...

nie ma to jak nadmiar bialek w lodowce, dzieki temu zawsze ma sie pretekst do wyprobownia jakiegos ciekawego przepisu:)
Pozdrawiam.

Tilianara pisze...

Krokodylu, powiem nieskromnie - wcale się nie dziwię :)

Grumko, albo do herbatki :)

Polko, ale na Wielkanoc też serniki :) A ten keks jest tak lekki, że bardziej mi na Wielkanoc pasuje niż na Boże Narodzenie :)

Konsti, tak, teraz zbieram białka na Twoje ciasteczka "kostropate" :)

majana pisze...

Tili piękny Ci wyszedł ten keksik! :)) Prawda,ze pyszniutki?
Już mi się zatęskniło za jego smakiem. :))
Pozdrawiam ciepło :)

kasiac pisze...

Ślicznie wyszedł Ci ten keks! Taki jaśniutki w środku! To pewnie przez to, że bez żółtek:) Oj, muszę go kiedyś zrobić!

Tilianara pisze...

Majanko, wspaniały jak wszystko co u Ciebie znajduję :)

Kasiu, tak, urocza jest ta jego jasność :)

Ania pisze...

Dobrze, że nie lubię keksów :PP

Pozdrowienia, Tili!

karolka pisze...

Mnie Mama tez uczyla podobie jak Polke, ze keks to na Boze Narodzenie hihiih.
Ale przepis pewnie wyprobuje zanim nadejda te wlasciwe swieta ;)
pozdrawiam

asiejka pisze...

bardzo lubię keks
i to bogactwo pysznych bakalii,
które się w nim znajduje
ostatnio mama zrobiła taki pyszny..

zemfiroczka pisze...

Keks! Koniecznie z żurawiną! Oszalałam dla żurawiny ostatnio ;)

Casia pisze...

Oj zjadłoby się takiego keksika ;) Ale cóż, nie zje się :( Bo nie ma ;)

aga-aa pisze...

u mnie nigdy nie ma nadmiaru białek, bo ja i jajecznice z samych białek zjem, oczywiście z jakimś dodatkiem, typu pomidor lub cóś ;)

a keks pierwsza klasa

Olalala pisze...

Piękny ten keks! Wygląda cudnie ;).

Małgosia.dz pisze...

A ja ten przepis Majankowy też sobie zanotowałam i tylko czekam kiedy białek mi się nazbiera. To czysta złośliwość - jak nie potrzebowałam białek - to miałam ich taki urodzaj, że do zlewu wylewałam. A teraz gdy ten keks za mną chodzi - to białkowa susza. Nic to, pocieszam się tym, że co się odwlecze, to nie uciecze. ;-)
Tili, a keks oczywiście cudny Ci wyszedł i w kadr ładnie się wpasował. :)

Tilianara pisze...

Aniu, ten jestem pewna że byś polubiła - zupełnie nie jak keks, nie jest suchy, za to lekko ciągnący :) Pozdrawiam :)

Karolko, naprawdę warto i od święta i w zupełnie powszedni dzień :)

Asiejko, mmm to musiał być wspaniały keks, bo maminy :)

Oczko, tak wersja z żurawiną, orzechami laskowymi i daktylami była the best :)

Casiu, nie ma, bo błyskawicznie znika :) Dzięki :)

Aga, też smaczne danko :) Ale Ty jak pamiętamy bardziej wytrawna a nie słodka, więc nie dziwota, że wolisz jajecznicę niż keks :)

Olalala, dziękuję pięknie :)

Małgosiu, odkąd mam ten przepis już zupełnie na przesyt białek w zamrażalce nie choruję, a żałuję :) A za komplementa dziękuję pięknie :)

Pinos pisze...

O kurczę. Jak ja mogłam coś tak wspaniałego przegapić? Trzeba będzie kruche z samych żółtek popełnić ;o)

Tilianara pisze...

Pinos, to prawda i za mną ostatnio chodzi kruche, by móc znów keks zrobić :) Ale spoko, będzie baba drożdżowa to będą i białka :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...