czwartek, 23 kwietnia 2009

Kamień milowy w serowych poszukiwaniach.


Zbliżające się urodziny i majacząca na horyzoncie Wielkanoc sprawiły, że blisko miesiąc temu z coraz większą determinacją rozglądałam się za jakimś pasującym tortem. Wszystkie torty z surowymi jajkami odpadały, nasączone alkoholem też. W końcu to dla młodej mamy miała być niespodzianka. Ale jak pisałam niedawno, lubię też przy okazji organizacji takich szczególnych przyjęć nauczyć się czegoś nowego.

Na co innego mógł paść mój wybór, gdy pewnego dnia zobaczyłam u Atinki piękny tort ... serowy. Tak! Ślinka mi pociekła na jego widok, ale przecież to nic innego tylko rodzaj sernika. "Nie wyjdzie. Znów będzie klapa." Takie myśli i obawy próbowały zwalczyć chęć upieczenia tego pięknego ciasta. Zawsze jednak, gdy upadam podnoszę się i idę dalej. I tak samo jest z sernikami. Za każdym razem, gdy upiekę wspaniały w smaku sernik, jednak o konsystencji zbitej i ksztłacie przypominajacym dziurę w ziemi, czuję przypływ jeszcze większych motywacji, by próbować, próbować jeszcze raz.


Zaopatrzona więc w plan awaryjny, zabrałam się za przygotowania. Ser, jajka i dodatki, to zwykle podstawowa formuła sernika. A jednak tutaj był jeszcze jeden składnik ... śmietana. Mniejsza ilość sera niż wymagana dla takiej wielkości, uzupełniona znaczącą ilością śmietany. Razem sprawiły, że sernik był lekki ... nie jak puch, jak delikatne, nasycone powietrzem ptasie mleczko.

A smak? Gdy na jezyku pojawiał się kawałek serowej masy, lekko rozpuszczał się, powoli uwalniając smaki wiśni i wanilii, najsilniej wyczuwalne w tym wypieku. Przez środek sernika biegła linia smaku i chrupkości. Miękkie wiśnie wraz z chrupkimi migdałami dodawały smaku zadziwiająco lekkiej masie, której aromat wanilli zachwycał z każdym widelczykiem zbliżanym do ust.


Jeśli można przeżyć przy stole prawdziwe szczęście, to właśnie tamten obiad taki był. Wreszcie stworzyłam sernik o konsystencji idealnej, a mój wymarzony i wyczekany wypiek stał się niespodzianką dla jubilatki, zwieńczeniem wspaniałego rodzinnego obiadu. Lubię wspominać tamto popołudnie.

To jeszcze nie koniec moich sernikowych nauk, ale z pewnością to kamień milowy w mych serowych poszukiwaniach.

Tort serowy z wiśniami

Składniki na spód:
1 1/2 szklanki zmielonych czekoladowych ciasteczek
1/3 szklanki roztopionego masła
1/4 szklanki płatków migdałów

Składniki na masę serową:
500 g rozmiękczonego serka śmietankowego (typu cream cheese) (ja dałam półtłusty President do serników)
3/4 szklanki cukru (ja dałam brązowy i dałam go trochę mniej)
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego (ja dałam więcej amaretto)
680 g kwaśnej śmietany 18%
3 jajka
2 łyżki wiśniowej brandy lub soku z wiśni (ja dałam wiśniówki)
3/4 szklanki suszonych wiśni, grubo pokrojonych (ja dałam rozmrożone wiśnie, odsączone wcześniej przez kilka godzin na sitku)
1/2 szklanki płatków migdałowych, posiekanych

Do dekoracji:
¾ szklanki bitej śmietany
wiórki z czekolady
płatki migdałowe

Przygotowanie: Pokruszone ciastka wymieszałam z masłem, wyłożyłam na spód tortownicy i wylepiłam nimi dół. Boki formy posmarowałam margaryną i równomiernie posypałam płatkami migdałów. Tortownicę zabezpieczyłam podwójnie folią aluminiową z zewnątrz. Całość schłodziłam w lodówce. Ser zmiksowałam z cukrem, mąką, ekstraktem waniliowym i amaretto do uzyskania kremowej konsystencji. Następnie dodałam śmietanę, jajka, wiśniówkę i wymieszać do połączenia składników. Na spód wylałam połowę masy serowej, następnie równomiernie rozłożyłam na niej wiśnie i posiekane płatki migdałowe, a na nie delikatnie wyłożyłam łyżką resztę masy serowej. Sernik piekłam z parą, tzn. zabezpieczoną folią aluminiową tortownicę ustawiłam na kratce, a pod nią duże naczynie z gorącą wodą. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 160 stopni Celsjusza przez ok. 1 godzinę. Po tym czasie wyłączyłam piekarnik, uchyliłam drzwiczki i studziłam w ten sposób sernik przez ok. 20-30 minut. Potem studziłam go na blacie, a gdy już całkowicie wystygł, wstawiłam na noc do lodówki. Dopiero na drugi dzień zdjęłam obręcze tortownicy (wtedy ładnie odeszły) i sernik przełożyłam na talerz. Udekorowałam bitą śmietaną, wiórkami czekolady i płatkami migdałowymi.

Źródło: Blog Atinki "Tak sobie pichcę"

Smacznego.

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

16 komentarzy:

majana pisze...

o WOW! :))Ależ Wy kusicie tym serniczkiem. Najpierw Atinka,teraz Ty Tiliuś :) Pięknie Ci wyszedł, na pewno wspaniale smakował. Ja muszę kiedyś go zrobić, bo jako wielbicielka serników no po prostu muszę go posmakować:))

Agata pisze...

Ptasie mleczko, mówisz...
Och, muszę spróbować!

zawszepolka pisze...

Ulalal jaki wyyyysoki!
I z wisniami w dodatku :) To moze ja dam Tobie znac kiedy ja mam urodziny hihi?? :)

Tilianara pisze...

Majanko, ten sernik jest naprawdę kuszący i sama, gdyby nie to że muszę trochę zrekompensować sobie świąteczne szaleństwa (oraz Kresowe hihihi) upiekłabym go jeszcze raz i to zaraz :)

Agato, naprawdę warto :)

Polko, spoko, daj znać to upiekę, wprawdzie może być problem z transportem, ale coś się pokombinuje :)

aga-aa pisze...

no to gratuluje udanego wypieku serowego!

Casia pisze...

Tili, to się czyta jak opis najcudowniejszych francuskich perfum :) Tak przekonująco opisałaś tort, że dokładnie wyobraziłam sobie tę jego aksamitną delikatność :)

Mafilka pisze...

Tili, ja przepraszam, ze tak obcesowo przy takim cudzie, ale ślinotok autentyczny się u mnie pojawił... I jaka szkoda, że dziś dopiero pokazujesz ten tort... No ale co się odwlecze to nie uciecze ;)
Śliczny i opisany tak, że stanowi szczyt kulinarnej poezji :-)

zemfiroczka pisze...

Wiesz co? To zdjęcie 3 po prawej mnie zniwoliło ;) Słodkiego mi się chce, no! Idę podjeść czekolady ;)P

Olalala pisze...

Wow! Piękny :). Mi też się strasznie podoba ta 3 fotka :). Super!

Krokodyl pisze...

Piękny. Cudownie wygląda. Bardzo dekoracyjny. Nie wiem, czy nie popełnię, bo w sobotę u mnie czyjeś imieniny. Jeśli nie teraz, to kiedyś na pewno. Taki tort, to ja rozumiem!! ;-)))

Mafilka pisze...

No i stało się! Jest zamówienie na Twój tort :-) Robię za tydzień na urodziny brata :-)

cudawianki pisze...

sliczny opis slicznego serniczka... :-)

atina pisze...

Tili cudowny opis sernika! Aż poczułam ponownie jego smak:) Bardzo się cieszę, że smakował:) Wygląda cudownie:)

Tilianara pisze...

Aga, dzięki :)

Casiu, bo ja lubię opisywać wrażenia - w końcu mamy tak wiele zmysłów :)

Mafilko, ależ już podaję chusteczkę i talerzyk z wirtualną porcją, a rzeczywistą już niedługo widzę, ze sama będziesz zajadać i wtedy to ja będę potrzebować chusteczki :)

Oczko, dzięki i smacznego :)

Olalala, dziękuje pięknie :)

Krokodylu, dzięki :) Naprawdę wart popełnienia :)

Cudawianki, :)))

Atinko, dzięki za wynalezienie super przepisu :*

aga9999 pisze...

Wydawało mi się, że wysłałam kiedys komentarz pod tym postem ale niestety nie widzę :( Napiszę jeszcze raz gdyż sernik bardzo mi się podoba.. chciałabym żeby ktos keidys mi taki upiekł :))

Pozdrawiam Tiliu :*

Tilianara pisze...

Aga, a ja napiszę jak wielu już razy - zapraszam to i sernik upiekę :)
Buziaki :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...