środa, 21 października 2009

Fotostory ... z niewielkim komentarzem.


A dlaczego z niewielkim komentarzem? Gdyż nie znam słów dzięki którym mogłabym opisać urok i magię Chaty Magoda. Pokochałam to miejsce, Jagodę, Maćka, Bubę i Burego, każdy szczegół domu i krajobrazu, zmienną aurę i nawet długą trasę. Ale od początku ...


Pojechaliśmy tam odpocząć, nabrać dystansu do rzeczywistości, naładować akumulatory nadszarpnięte po ostatnich przepracowanych i pełnych stresów miesiącach. Dwa dni przed wyjazdem Polskę zasypał śnieg, w telewizji panika - w Bieszczadach nie ma prądu, zimno i strach tam jechać, turyści grzeją się w piwnicach przy niewielkich piecykach. Ale my się nie poddajemy. Nawet nie dzwoniłam, żeby dowiedzieć się czy droga przejezdna. Jeśli będzie trzeba to nawet na piechotę tam dotrzemy. Żaden śnieg, żadne zaspy nas nie powstrzymają. Opony zimowe zmienione, w razie czego na stacji kupimy łańcuchy, ale do celu dotrzemy i już!

I rzeczywiście trzeba było często myć szyby by optymizm nie wywiał wraz z wiatrem, gdy pochmurne niebo straszyło nas śniegiem i deszczem w ciągu pierwszych godzin drogi z Warszawy. Potem był krótki przystanek w Sandomierzu (o nim później) i ruszamy dalej, a tam ...


... a tam słońce, które towarzyszyło nam niemalże do końca naszej drogi, w górę i w dół, z zatykanymi uszami, zawrotami głowy i ciągłymi zachwytami nad mijanymi krajobrazami. Dość powiedzieć, że zrobiłam ponad 200 zdjęć przez szybę pędzącego samochodu, a mięśnie mojego karku i ramion jeszcze do późnego wieczora pamiętały gwałtowne skręty głowy i okrzyki "Patrz! Patrz!". Aniołem cierpliwości jest mój S., który tylko uśmiechał się pod nosem na moje dziecięce wyrazy zachwytu.


Najwspanialszy jednak moment przeżyłam, gdy tuż tuż przed celem, na krętej drodze, po bokach zasypanej śniegiem i padniętymi drzewami dojrzałam małego jelonka. Śliczna istotka stała na drodze patrząc się na nas ciekawie, a my jak urzeczeni staliśmy i wpatrywaliśmy się w jego czarne oczka. Nagle szybka myśl "Zdjęcie!" rozbiła ten magiczny moment. W mgnieniu oka mały towarzysz tej niezwykłej chwili wskoczył w las. Na zdjęciu utrwaliła się tylko zamazana plama ... ale ja nawet dziś wpatruję się w nią z rozanielonym uśmiechem i zamglonymi przez wzruszenie oczami.

Dotarliśmy do celu ...

Chata Magoda ...


Chata Paraskewii ...


Niezwykła jesienna aura zasypana puchem zimy i w niej nieziemskie krajobrazy ...


Widok na Lutowiska w dzień pochmurny i w dzień słoneczny ...


I kolejne widoczki w dzień pochmurny i w dzień słoneczny ...


Zabawy i spacery z Bubą, niezwykle żywą i przyjacielską towarzyszką zabaw w śnieżki, lepienie bałwana-potworka, czy wylegiwania się przed kominkiem ...


Bałwan-Potworek, z za małą główką, za to z koślawymi rączkami ... obie z Bubą byłyśmy z niego dumne ...


I nastrój wnętrz, ciepło jakie jego mieszkańcy wtłoczyli w każdą drzazgę i gwóźdź, atmosferę spokoju i bezpieczeństwa. W tym miejscu nie tylko kot znalazł swoje schronienie, nie tylko motylom jest tam dobrze, ale i dla naszych serc znalazł się tam przytulny kącik. W tym miejscu odnalazłam kawałek swojego Szczęścia, swojego Domu ...


Miejsce pełne smakowitych i pełnych aromatu wrażeń, gdzie syci popijaliśmy herbatę czy kawę w błogim nastroju ...


Wygrzewając się przed kominkiem, zaglądając ukradkiem do kuchni, w której 17 października powstała wspaniała niespodzianka (o której już niedługo) ...


Nie umiem pisać o tym co czuję. W ciągu tych czterech dni przeżyłam tam tak niezwykły czas, pełen tak osobistych doznań, że nie znajduję słów i odwagi, by je opisać. Pokażę Wam więc kilka jeszcze detali z naszego pokoju i salonu, z miejsc gdzie zostawiliśmy kawałek naszych dusz ...


I jeszcze droga do tego nieziemskiego raju ...


Kocham to Miejsce, a przez to stwierdzenie mam na myśli wszystko - osoby, zwierzaki, miejsca, ziemię i każdy najdrobniejszy kawałek krajobrazu. Wracam tam ... nie mogę inaczej, zostawiłam tam kawałek siebie, już zawsze będę tam wracać.

Nie mogę się doczekać ...

A Was zapraszam do wirtualnej Chaty. Dowiedziecie się tam o niezwykłych historiach związanych z domem i okolicą, zobaczycie piękne parawany, drobiazgi i smakowitości, to wszystko czego ja nie umiem opisać tak pięknie jak to na to zasługuje. Już w tym wirtualnym miejscu można pokochać Magodę, czyli chatę Maćka i Jagódki oraz ich kochanej trzódki. Zaś gdy odwiedzicie ich progi, już na zawsze zostawicie tam kawałek siebie, zabierając kawałek ich ... tak działa ich magia.

Do zobaczenia.

18 komentarzy:

zemfiroczka pisze...

Oj Lipka, ale Wam fajnie :)) Cieszę się z Wami :)

majana pisze...

Pięknie tam!
Urzekające miejsce :))

ptasia pisze...

HA! Wiedziałam, że Ci się spodoba :) I tak myślałam, że pięknie będzie musiało być pod śniegiem. A jak złapałaś Bubę w skoku! No i widzę, że Buremu zmieniły się priorytety: już się nie szlaja za pannami, tylko się grzeje :)

Mafilka pisze...

O cie klocie... No zazdroszczę :-) bo ja Bieszczady to love, a już 2 miesiące tam nie byłam...
:*

Ania vel Vespertine pisze...

Dziękuję za relację, Tili! Cudnie! Zadroszczę CI tego wyjazdu, gór i śniegu...

Całusy wielkie przesyłam!

Krokodyl pisze...

Oj tak, bardzo mi się tam podoba. nawet przemyśliwałam, czy by się tam nie udac w te wakacje z dzieciarnią, ale udałam sie gdzie indziej, choc też w góry i też do bardzo miłych, ciekawych ludzi. :-) Piękne miejsce, w którym byłaś, piękni ludzie, których znam tylko z bloga, ale robią wrażenie. Bardzo dobre wrażenie :-)))też by mi się przydało naladować akumulatory, bo wymiękam. Za duzo miałam na głowie i marzę o kilku dniach tego typu - przyroda, miejsce, czas, cisza.

Liska pisze...

Cóż za niezwykłe miejsce i pięknie opisane! Ja też tam chcę :) Ten rozleniwiony i megaszczęśliwy kocur rozbroił mnie kompletnie.

abbra pisze...

Tilio , bardzo świątecznie się zrobiło u Ciebie ... :)

Tilianara pisze...

Oczko, dzięki Mała :*

Majanko, oj tak, sama prawda :)

Ptasiu, no i dobrze wiedziałaś :) A zdjęć Buby w skoku to mamy nawet kilka hihihi pewnie śnieg ją trochę spowalniał :) Za to Bury to dalej szaleje - jak byliśmy to nawet wrócił ze śladami walk ;)

Mafilko, wcale się nie dziwię Twojej miłości, bo teraz też i ja ją dzielę :)

Aniu, nie zazdrość, tylko jeźdź. Nie pożałujesz, gwarantuję :)

Krokodylu, w takim razie to jest idealne miejsce na taki wypoczynek :)

Lisko, oj prawda, i nam Bury skradł serca :)

Abbro, świątecznie i wprost nieziemsko :)))

An-na pisze...

No proszę, więc i Wam udało się wybrać do Magody! I kolejni wielbiciele miejsca nam przybyli... Zazdroszczę! A z Bubą to się najpiękniej chodzi na spacery, fakt :)

Tilianara pisze...

Anno, bo ich nie można nie pokochać!

Komarka pisze...

Tili, to na pewno relacja z tego roku?? ;) Nie mogę uwierzyć własnym oczom i tym zaspom śniegu! Ale obrazki rzeczywiście jak z bajki. Jak kiedyś będę wybierać się w tamte strony, to na pewno o Magodę zahaczę :)

Tilianara pisze...

Komarko, słowo, że tegoroczne :) Ja też nie mogłam uwierzyć :) Zahacz koniecznie, a jak już tam trafisz to zostaniesz na dłużej i będziesz wracać i wracać :)))

A. pisze...

piękne zdjęcia :) kocham Bieszczady :) ale jako rodowita Sandomierzanka czekam na relację z mojego kochanego Sandomierza - jestem ciekawa czy Wam się tam podobało:)

pozdrawiam!!

Tilianara pisze...

A., relacja już niedługo, choć od razu uprzedzam, ze byliśmy tak tylko przejazdem, więc malutki tylko wycinek zobaczyliśmy ... za to bardzo nam się on podobał :) A teraz sza ... reszta już niedługo :)))

Magoda pisze...

Dziękuję za tyle serdeczności! Czekamy na Was!
Pozdrawiam w imieniu swoim, Maćka, Buby, Burego i bezimiennego motylka!

buruuberii pisze...

Tili, cudne zdjecia! Ale jaja, zyczylam Wam pieknej bieszczadzkiej jesieni, a tu prosze zime pelna para mieliscie, oj :)
Slicznie tam, a ten balwan z Buba - brawo sla Was!
:*
PS. A Sandomierz, rozumiem ze same pozytywy beda, ja w nim zakochana ;)

Tilianara pisze...

Jagódko i ja już się nie mogę doczekać następnego spotkania :) Plany już obmyślam i obmyślam :) Ściskam cieplutko :****

Basiu, była jesień pod zimowym puchem i było cudownie, cudownie, cudownie :))) A Ty w Sandomierzu czemu zakochana? Choć z tego co przelotnie widziałam wcale się nie dziwię :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...