piątek, 6 listopada 2009

Na pomoc kotom!


Tym razem zupełnie nie kulinarnie.
Tym razem krótko i zwięźle.
Tym razem to prośba o pomoc ...

... dla kotków bez domu, bez jedzenia i ciepła, pozostawionych samych sobie.

Przeczytajcie u Ori, przeczytajcie petycję (http://pkdt.wordpress.com/koty-ze-stoczni/) zastanówcie się w głębi swych serc co możecie zrobić i pomóżcie. By i dla tamtych bezdomnych istotek, znalazło się choć trochę szczęścia jakie mają nasi koci domownicy.


Piszę tego posta z moją Briczollą śpiącą na krzesełku obok, z tysiącem wspaniałych wspomnień w głowie, jakie dzięki niej mam ...

gdy broiła zrzucając kwiatki czy zwijając sushi ze stołu
gdy grzała mnie w czasie choroby
gdy przychodziła otrzeć moje łzy, gdy było mi smutno
gdy budziła się z donośnym miaukiem domagając się pieszczoty za uszkiem
gdy była zdrowa i chora
...

ale zawsze kochająca, mała istotka wzięta z dworu, kuleczka pełna puchu, nie większa niż ludzka dłoń, dziś duża i kochana. I nie wyobrażam sobie życia bez niej, nawet mimo alergii na jej sierść. Pomóżcie innym takim znajdkom, a odpłacą Wam miłością i ciepłem, nawet jeśli stłuką nie jeden wazon przy tym :-)

A za poinformowanie o problemie, dziękuję Wspaniałej Kobiecie, Jagódce :*


19 komentarzy:

Magoda pisze...

Magda! Dziękuję!

kass pisze...

Podpisuję się obiema rękami, trzeba im pomóc, już przelałam na konto...Dzięki nam wszystkim z małych pieniędzy uzbiera się więcej...Pozdrawiam.

Paulina pisze...

ja też mam w domu dwie małe słodkie kicie, które mogłyby źle skończyć. A teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia!
Podpisuję się i dołożę coś od siebie

margot pisze...

ja też się podpisuje obiema rekami i 12 łapkami moich kotów , ja 3 takie znajdki-jedna ma 12 lat i to kociak kotki co się do siostry przybłąkała( ta staruszka siostry jest w super kondycji a ma co najmniej 14 lat) i 2 co wykarmione są butelkami i strzykawkami( w tym jedna co nic nie trawiła a teraz grubas nad grubasy) mój siostrzeniec znalazł 4 maleńkie ledwo patrzące na świat bidy (one miały nie więcej niż 14 dni) i 2 mi się trafiły , jeden jest u nich(przepiękny i przekomiczny Chojrak) i jedna poszła do dobrych ludzi

szarlotek pisze...

Przeczytałam pobieżnie, ale wrócę do artykułu, bo muszę przegadać z sąsiadką ewentualną pomoc. Same dokarmiamy wiele tymczasów, które mieszkają u niej na działce w ogrzewanym domku do czasu znalezienia odpowiedzialnych ludzi na nowych właścicieli. Dobrze , że napisałaś notkę i wielu ludzi zobaczy tragedię futrzaków. Pozdrawiam

majana pisze...

Kocham kotki i bardzo chciałabym mieć, ale na razie nie mam takiej możliwości. Moze kiedyś.
Los kotków nie jest mi jednak obojętny.
U mnie przy pracy wałęsają się kotki, szukamy dla nich domku, a jak się nie znajdzie to po cichu dokarmiamy i głaszczemy.
Kotki są kochane.

Sonieczka pisze...

Oczywiście petycję podpisałam. Sama mam znajdę kota od 11 lat,a mc temu przygarnęłam szczeniaka którego ktoś zostawił na naszej klatce schodowej. Szkoda, że nie mieszkam w okolicach Gdyni to chętnie bym się przeszła na spotkanie.

majka pisze...

Az sie serce kraje, kiedy sie widzi i czyta to wszystko... :( Sama kiedys mialam kota (teraz jest u rodzicow), ktorego wzielam ze schroniska. Biedne zwierzaki. Dobrze, ze sa jeszcze dobrzy ludzie, kotrym los tych malych stworzen nie jest obojetny....

Mafilka pisze...

Koty stoczniowe to problem duży i już nagłośniony był kiedyś. Dzięki temu, wierzę, dadzą sobie doskonale radę.
Ale ważna jest druga część apelu Tilii, zobaczmy wokół siebie, czasem wystarczy pod własne nogi, ile jest kociaków, które nas potrzebują...
Ja jestem kociara i może już nic więcej nie napiszę, bo mogłoby byc zbyt ostro ;)

Pozdrawiam wraz moimi Podkuchennymi Izaakiem i Newtonem ;)

ptasia pisze...

Oj Tili... serce mi się kraja, jak widzę/czytam o nieszczęśliwych zwierzakach. Niestety, wiele ich widać dookoła nas. Zwłaszcza w miastach ;/. Ale dokarmianie czy budki to jedna sprawa - bardzo dobrze, że kotki są wyłapywane do sterylki.
A jak przeczytałam niektóre komentarze pod petycją, to nóż mi się otworzył w kieszeni ;/
PS. Rogale w przyszłą niedzielę, nie w tą, prawda???

Komarka pisze...

Tili, dobrze że o wspominasz o tej akcji. Podpisałam petycję (i moi wszyscy znajomi) już jakiś czas temu. Kociaków żal :(

Ori pisze...

Witaj! I ja się dołączam do podziękowań za odzew! Ta Twoja kuleczka pełna puchu:-) wyrosła na przecudnego kota!To wielkie szczęście uratować czyjeś życie!!!
Pozdrawiam gorąco

Gosia pisze...

popieram calym sercem te petycje,podpisalam ja,ale zdjec nie bylam w stanie obejrzec :(

zemfiroczka pisze...

Oj tak! Trzeba pomóc! Zwłaszcza, że Okruszek tak zerka groźnie ("a tylko spróbuj oczko nie pomóc" ;))

Aha! Mi się Briczka kojarzy z wyjadaniem masła w starym szczęściu o 2 w nocy i udawaniem myszy za łóżkiem ;))

Buzia :)*

fellunia pisze...

Twoja kicia tak wymownie spogląda ze zdjęcia, że nie sposób nie podpisać :)

An-na pisze...

Ja też jestem wstrząśnięta i przeleję pieniądze na konto. A Briczella - faktycznie - patrzy wymownie, przynaglająco...

An-na pisze...

Ups... przepraszam za literówkę - Briczolla, naturalnie :)

buruuberii pisze...

Nie mialam pojecia, ze to mozliwe... dobrze Tili, ze mnie uswiadomilas, jedyne moge kilka groszy przelac, choc tyle...
Sciskam!

Tilianara pisze...

Dziękuję Wam wszystkim za odzew. Jest wiele bezbronnych istotek na świecie, wiem że wszystkim nie da się pomóc, ale każde jedno uratowane życie się liczy! Dziękuję i ściskam Was mocno :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...