sobota, 6 lutego 2010

Kakałko i kuchenne talizmany.


Wstaję wczesnym rankiem, piania kogutów nie słyszę, za to mam koci koncert upominania się o atencję i pełną miseczkę. Jedną ręką sypię małe kuleczki do brązowej miseczki, drugą drapię po uszku moją małą kocią towarzyszkę, a dla siebie i Ukochanego obmyślam śniadanie. Muszę przyznać, że pierwszy posiłek dnia w moich wyobrażeniach zwykle jest prosty i szybki. Kanapka i kubek herbaty lub kawy, a potem spokojny czas na dobudzenie się.


Nie tym razem jednak. Już od samego rana słychać ubijanie piany, miksowanie żółtek z miodem i ricottą, brzdęk rondelka i syk otwieranej puszki z mlekiem kokosowym ... a po pół godzinie takich starań siadamy do stołu, przez żaluzje przebijają jasne promienie zimowego słońca, padając na talerz pełen malutkich placuszków i kubki pełne aromatycznego ... kakałka :-D

Skąd tym razem takie śniadanie? Otóż dwa tygodnie temu, podczas porannej prasówki z Babeczkami w Wysokich Obcasach wynalazłyśmy zdjęcie kubka parującego kakao. Powstała szybka myśl. Zróbmy sobie małe przypomnienie naszego zlotu. Za czas jakiś na śniadanie wypijmy kubek takiego kokosowego napoju. Powspominajmy w tym samym czasie nasze leniwe poranki, serowe placuszki smażone przez mojego Ukochanego, kanapeczki z pysznym pasztetem sojowym, jajkiem czy dżemem, a towarzyszem tych wspominek niech będzie ptaszek, którego każda z nas ma na miłą pamiątkę.


U mnie Szczęściarz, gdyż tak nazwałam swojego ptaszka, dołączył do grona moich kuchennych talizmanów ukrytych tu czy tam. Kuchcik, czyli kukiełka kucharza przywieziona dawno temu z Corfu wygrzewa się na kaloryferze. RAT'ek siedzi na pudełku z przepisami w mojej szafeczce z kuchennymi niezbędnikami, a teraz jeszcze Szczęściarz, czerwono-biały ptaszek z brązowym skrzydełkiem przycupnął na oknie, podpatrując co porabiam na dębowym blacie :-)

Siedzę nad kubkiem kakao, piszę te słowa z głową pełną ciepłych wspomnień, a Wam życzę miłego weekendu :-)


* RAT to po angielsku szczur, a do tego skrót od ratatouille, nazwy dania oraz filmu, dlatego tak nazywam moje pudełeczko z przepisami ozdobione motywami z tego filmu oraz maskotkę szczurka, który śpi w sypialni na parapecie :-D


Kakao kokosowe

Składniki:
100 ml wody
400 ml. mleka kokosowego
4 łyżki cukru (ja dałam miód do smaku, niecałe 2 łyżki)
4 łyżki kakao (u mnie gorzkie DecoMorreno)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub 1 laska wanilii (u mnie chlust ekstraktu)

Przygotowanie: Do garnka wlałam wodę, mleko kokosowe i ekstrakt, wsypałam kakao i doprawiłam miodem. Podgrzałam. Podałam ciepłe z limonkowymi placuszkami z ricotty.

Źródło: Wysokie Obcasy z 23.01.2010 r., przepis Marty Gessler

Cytrusowe placuszki serowe

Składniki:
1 szklanka ricotty
1 szklanka mleka
3 żółtka + 3 białka
1/4 szklanki cukru (lub miodu odpowiednio mniej)
skórka z 1 cytryny/2 limonek/łyżka lemon curd/łyżka cytrusowej marmolady
1 1/2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Przygotowanie: Ubić białka ze szczyptą soli na sztywną masę. Potem zmiksować ricottę, mleko, żółtka, cukier/miód, cytrusowy dodatek. Do tej masy przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i na koniec delikatnie wmieszać białka. Smażyć na oleju (ja wolę oliwę), nakładając placuszki łyżką.

Źródło: nie pamiętam, ale to w gruncie rzeczy wariacja na temat standardowych pancakes.

Smacznego.

24 komentarze:

margot pisze...

Toli , jak u Ciebie słodko i przytulnie:)***

kasiac pisze...

Takie śniadania uwielbiam! Od razu milej jest zacząć dzień:)
Takie kuchenne talizmany ja też posiadam: magnesy na lodówkę z drugiego końca świata, miód z orzechami od mojej siostry Agaty, waniliowo pachnąca świeczka, którą dostaliśmy kiedyś "na nowe mieszkanie" Z każdą z tych rzeczy wiąże się jakaś historia i to czyni moją kuchnię najukochańszym pomieszczeniem w domu:)
To kakao i placuszki wyglądają na wspaniałe śniadanko!
Pozdrawiam cieplutko:)

Gospodarna narzeczona pisze...

Aleś szybka. Poczekaj chwilę. Jak zdrowie złociutka?

Zaytoon pisze...

Urocze te placuszki! Uwielbiam tak zaczynać dzień, z kakałkiem albo jakimiś placuszkami. Kojarzy mi się to z weekendem, wakcjami, słodkim lenistwem...

A! Piękny ptaszek. :)

Pozdrawiam!

ptasia pisze...

No błyskawicznie działasz. I jakie śniadanie, ho ho.
U mnie też już jest :)

gwiazdka.w.kuchni pisze...

eh, żeby weekendowe śniadania były możliwe codziennie... piękne te Twoje pyszności - bardziej hedonistyczne są już chyba tylko churros z filiżanką gorącej czekolady ;)
pozdrawiam

Tilianara pisze...

Alciu, dziękuję pięknie, zapraszam ciepło do mnie na śniadanko :*

Kasiu, chyba każda z nas ma w swojej kuchni takie talizmany, prawda :) Buziak weekendowy :*

Kasiu, ach, musiałam szybko, bo zapowiadało się, że wrócę późno :) A zdrówko do przodu, choć jeszcze wyrabianie chlebów mi nie idzie :( Posłałam Ci @

Zaytoon, o takie właśnie skojarzenia chodziło - miło, przyjemnie, leniwie :)

Ptasiu, super, już idę do Ciebie na kubeczek kakałka :)

Gwiazdko, coś w tym jest, choć gdyby takie śniadania były codziennie, wtedy nie miały by już tego uroku. Za to na churros z czekoladą to ja się piszę :)

Małgosia.dz pisze...

No tak..., Wy Kobiałki macie co wspominać... :) I domyślam się, że są to bardzo miłe i ciepłe wspomnienia. :)
A takie racuchy z ricottą to ja... ach! no uwielbiam i już!
Pozdrowienia ślę i niezmiennie zazdraszczam dębowego blatu. :)

Mafilka pisze...

Gdy widze napis "kakałko" mam tylko jedno paskudne skojarzenie i nic na to nie poradzę...
Za to dobrym kakao nie pogardzę :P

I.nna pisze...

A mnie się "kakałko" dobrze kojarzy, mama mi czasem robiła na śniadanie :)
Blatu nie zazdroszczę, bo też mam taki. I kubeczki, te czerwone. I kot nigdy nie kocha mnie tak bardzo jak rano, kiedy napełniam mu miseczkę. Zazdroszczę tylko takiego śniadania; zawsze mam ambitne plany, ale rzadko udaje mi się je zrealizować - rano nie mogę się "wysnuć" i wszystko zajmuje mi trzy razy więcej czasu niż zwykle, więc zwykle kończy się na kanapkach.
Pozdrawiam ciepło (zaglądam czasem, ale chyba jeszcze nie miałam okazji się odezwać).

majana pisze...

Lubię kakao, oj lubię :) Kokosowego nie piłam, musze kiedyś spróbować:) A placuszki z ricotty uwielbiam:)
Pozdrawiam:))

viridianka pisze...

fantastyczny pomyślunek! mam puszeczkę mleka kakaowego, już wiem co z nim zrobię :D
taka prosta myśl, czemu ja na to wcześniej nie wpadłam?? :D
kakao to mój ulubiony napitek poranny

kasiaaaa24 pisze...

Nie powiem, żebym nie chciała się wprosić na taki kubek :) A co tam, na placuszki też :) W ogóle tak tu u Ciebie ciepło i przytulnie :)

julia.julia. pisze...

Pycha. Kubek gorącego kakaa to w taką pogodę najlepsza mała przyjemność :)
Pozdrawiam!

kass pisze...

Tili kakao to nie dla mnie...niestety ale nie lubię slodkich napojów, a gorzkie to już nie to...ale zapach uwielbiam, a pogaduch zazdroszczę...pozdrawiam!

Ania vel Vespertine pisze...

OJ, a ja nie dostałam mleczka w P-szu, a zapomniałam wziąć je z GDańska! Tym sposobem nie udało się zrealizować planu, aj i oj...

karolka pisze...

Tili chetnie bym sie wprosila na takie sniadanie do Ciebie. Bardzo apetyczne i takie wlasnie weekendowe.
pozdrawiam :)

majka pisze...

Pyszne sniadanko. Te placuszki.., pomarzyc mozna :))

Kuchenne talizmany urocze. Szczegolnie ten ptaszek przypadl mi do gustu :)) U mnie w kuchni przycupnal na polce gliniany aniolek. Posklejany (kiedys upadl tracac skrzydla) obserwuje moje kuchenne podboje :)) I pewnie trzyma kciuki aby nikt sie nie otrul :))

Pozdrawiam cieplutko. Przyjemnej niedzieli :))

andzia-35 pisze...

Właśnie dzisiaj spróbowałam tego kakałka:-)fajnie smakuje!

buruuberii pisze...

Twoje kakao, ach na czas perfekcyjne, fajnie sobie skapuje :-) Piszesz o RAT - gdy przypomne sobie Twa kolekcje ksiazek - niesamowita!
Tili, ja z opoznieniem i nie do konca z Kurka, ale dolaczylam, uff. Ciezko sie wspomina tamten weekend, szkoda, ze tak daleko Wy wszyscy... Sciskam cieplo :-)

zemfiroczka pisze...

Kakałko, haha!

Zdrowiej Magdalenka. Kasia mi tu właśnie puściła esa, że Magdalenka w Twoim przypadku dzisiaj odpada, boś chora. Szkoda. Ściskam i cmokam.

abbra pisze...

Brzmi smakowicie - tylko to "kakałko" jakoś niefajnie mi się kojarzy ;)

Bea pisze...

Z pewnoscia i kakao i placuszki bardzo by mi posmakowaly. A zlot - z tego co widze, a raczej czytam ;) - byl nader udany :)

Tilianara pisze...

Małgoś, to wpadaj na racuszka, a smakowite wspomnienia same się stworzą :)

Mafilko, hihihi, no bo to o takie droczenie się chodziło :)

I.nna, o to widzę, że mamy wiele wspólnego i te tego kochającego rankiem kota i ten blat i kakałko i niezbyt ambitne zwykle śniadaniowe plany :) Witaj w klubie :)
Zaraz na @ odpiszę i cieszę się, że wpadłaś :)

Majanko, dziękuję Ci pięknie, a takiej kokosowej wersji spróbuj, pycha :)

Viri, a mój zupełnie od święta, ale też lubiany :)

Kasiu, wpraszaj się, wpraszaj, a ja z chęcią Cię ugoszczę :)

Julio, tak, miło rozgrzewa :) Witaj u mnie :)

Kass, dla każdego coś miłego, jak nie kakao to pogaduszki :)

Truskaweczko, szkoda, ale nadrobić zawsze można i słodko powspominać :)
Buziak ciepły wysyłam :*

Karolko, zapraszam, kolejny weekend się zbliża :)

Majko, z takim aniołkiem po przejściach to na bank wszystko pójdzie szczęśliwie :)

Andziu, cieszę się niezmiernie że smakowało :)

Basieńko, czasem daleko, a czasem bliżej, zawsze jednak już blisko w serduszku :* Nie wspominaj ciężko, tylko z radością, a czas zleci szybko i kolejny zlocik na pewno też się nam przytrafi :)
Buziak :*

Oczko, hahaha, tak Magdalenka z Magdalenki niestety odpadła - oj tamten dzień to był dosyć tragiczny, dobrze że już przeminął, a i tak miłe kolejne zdarzenia się przytrafiły, że już prawie nie pamiętam bólu :) Dzięki Kochana :*

Abbro, otóż to :)

Beatko, oj tak, ogromnie udany :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...