sobota, 2 maja 2009

"Nie przesadzać z kaparami"



Słonawy smak łososia, takiż sam smak kaparów, wyrazisty, lekko korzenny wermut, łagodny smak szalotki, wszystko oprószone koperkiem ... gdy jeszcze dołączyły się do tego wstążki makaronu, powstał obiad lekki i aromatyczny, aż trudno mu się oprzeć. Tym trudniej, gdy tak radosne wspomnienia przywołuje ...


Inna kuchnia, inna ja ... obraz sprzed lat. Pierwszy raz kupione kapary i pytanie "Czemu tak mało mam ich dodawać?", a zaraz za tym powstaje przewrotna myśl "Dodajmy ich więcej, tak ładnie wyglądają."

Mina mojego męża (wtedy jeszcze narzeczonego) kiedy jadł ten makaron była bezcenna. Jak nie kochać takiego człowieka, który mimo krzywiącego od słoności makaronu, uśmiecha się i mówi że dałby trochę mniej soli. Wtedy dopiero gotowanie powoli zaczynało sprawiać mi przyjemność, a te słowa sprawiły, że mimo totalnej klęski, zarówno ten obiad, jak i gotowanie w ogóle czy eksperymenty w kuchni wciąż przynosiły mi radość.

Śmialiśmy się z tego obiadu jeszcze długo, a nawet teraz kiedy sobie przypominam tamten dzień, uśmiecham się w duszy i w myślach mam przestrogę "
Nie przesadzać z kaparami".


Tagliatelle z wędzonym łososiem
(3-4 porcje)

Składniki:
2 szalotki, drobno posiekane
100 ml. wermutu (lub białego półwytrawnego wina)
350 g wędzonego łososia, pokrojonego w paseczki
1 łyżka kaparów, odsączonych i posiekanych jeśli są duże
2-3 łyżki koperku, drobno posiekanego
świeżo zmielony pieprz

tagliatelle (można też użyć makaronu paglia e fieno)

Przygotowanie: Makaron ugotowałam w osolonej wodzie. W tym czasie na patelni zagotowałam wermut i lekko go odparowałam. Zmniejszyłam ogień do średniego, dodałam szalotki i ugotowałam je do miękkości. Gdy połowa wermutu wyparowała, dodałam łososia i na dużym ogniu podsmażyłam. Dodałam kapary, makaron i na koniec po wyłączeniu gazu koperek. Wymieszałam i na talerzach doprawiłam świeżo zmielonym pieprzem.

Źródło inspiracji: "Gotowe w 30 minut. 300 pysznych dań na każdą okazję" wydawnictwa Reader's Digest

Smacznego.

11 komentarzy:

kasiac pisze...

Tili, pięknie wygląda to danie. A co do naszych Ukochanych, to mój mąż, narzeczony wtedy, tak samo dzielnie i z uśmiechem na ustach zjadł danie, które przygotowałam z przerażającą wręcz ilością oliwek, a później dopiero się dowiedziałam, że ich nie cierpi :)
Kapary bardzo lubimy, szczególnie właśnie z łososiem lub tuńczykiem.
P.S. Tili, odebrałaś może maila?

Casia pisze...

Ja się jakoś z kaparami nie dogaduję... Ale może jeszcze kiedyś dam im szansę ;)

cudawianki pisze...

ach skad ja znam ten wyraz twarzy u swojego meza?? hahahaha... ale przeciez uczymy sie cale zycie, rowniez tego drugiego czlowieka... pozdrawiam serdecznie :-))
a z kaparami rowniez sie srednio lubie...

majana pisze...

Tili fantastyczne danie! :)))
Uwielbiam do Ciebie zaglądać, bo wiem , że znajdę tutaj coś smacznego i z tak pięknym opisem.
Miłego dnia Tiliowie!:)))
Pozdrawiam Was cieplutko :***

zemfiroczka pisze...

"uśmiecha się i mówi że dałby trochę mniej soli" - haha! właśnie sobie wyobraziłam Esa jak to mówi ;)))

kasiaaaa24 pisze...

Pamiętam, jak będąc jeszcze w liceum chodziłam z moją przyjaciółką na pizzę i chociaż nie miałam pojęcia jak smakują, zawsze zamawiałyśmy naszą ulubioną pizzę bez kaparów :) Sama nazwa nam się nie podobała, więc nie miałysmy ochoty nawet probowac :)
A Twoja potrawa względa OBŁEDNIE :)

Olalala pisze...

A to historyja :)! Ja rok temu, na wakacjach, pierwszy raz spróbowałam kaparów... No i przesadziłam. Mdliło mnie na ich widok przez cały tydzień :). Ale samo tagliatelle musi być cudowne :)!

emma001 pisze...

kaparów nie jadłam jeszcze. Mąz chciał dobrze i przedobrzył hihi
Odiadek wyglada zmakowicie

Tilianara pisze...

Kasiu, hihihi :) Jakie to my trucicielki potrafimy być,prawda :) A nasi Ukochani jacy w tym wszystkim cierpliwi :)
Odebrałam i odpisałam :) Buziaki wysyłam :*

Casiu, daj koniecznie, tylko taką małą, nie za dużo ich :)

Cudawianki, widzę, że moja wpadka nie była zupełnie odosobniona :) Ale do kaparów to ja teraz przekonuję, tylko z umiarem :)

Majanko, dzięki Słońce :* Dni są ostatnio zabiegane i zapracowane, ale miłe też :) Buziaczki ślę :***

Oczko, Tak, Es jest ogromnie wyrozumiały dla moich wpadek :) Na szczęście teraz jest już coraz mniej :)

Kasiu, dziękuję :)

Olalala, oj, to współczuję, ale spróbuj w mniejszej ilości, gdyż naprawdę doskonale podkreślają smak :)

Emma, to nie mąż przedobrzył, tylko ja :) Cieszę się, że Ci się podoba obiadek :)

Pinos pisze...

O tak, nie przesadzać :) A dobrzy Mężowie to skarb, zwłaszcza jak się lubi eksperymentować.
Tili, spróbuj z łososia i kozi ser...

Tilianara pisze...

Pinosku, o tak, dobry mąż to w kuchni największy skarb :) A kozi ser i łosoś to połączenie smakowite niezwykle - do tej pory raczej w tartach je testowałam, ale skoro radzisz też z makaronem, to na pewno coś się wykombinuje :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...