środa, 30 września 2009

Wielokropek, trzy kropek, szybko i w biegu, a potem ...


Ja tak jeszcze w temacie jabłek i cydru ...



... Tym razem na szybko. Jak mogłoby być inaczej, skoro danie z mojej pierwszej książki kucharskiej było, a powstało jak błyskawica, gdy w maleńkim sklepiku na Długiej półwytrawny cydr w swoje ręce dostałam. Och, były i inne wina, i piękne rękodzieła (o tym innym razem), ale to właśnie ten cydr zdominował moją głowę w tamten rozpadany dzień, po nad wyraz nieudanym pobycie w ... restauracji* "Pod Samsonem", gdzie i obsługa była fatalna i jedzenie marne, tak że najszybciej jak tylko mogę staram się zamazać te fatalne doznania.

Najlepszym sposobem wyparcia z głowy złych wspomnień jakiegoś zdarzenia jest związać z tym dniem inne, przyjemne, rozkoszne, z nutką grzeszku ...

... Ale, ale, miało być krótko, w końcu dziś taki zabiegany dzień w tym zabieganym świecie ...


Były więc polędwiczki wieprzowe (Ci co to za świnką nie przepadają - tak, tak Poleczko, o Tobie mowa - niech pierś kurczaczka wezmą) skąpane w jabłkowym sosie, kremowym dzięki ... śmietanie? ... ależ nie, w końcu o linię też trzeba dbać - skąpane w mleku skondensowanym, odtłuszczonym w dodatku, którego daleka słodycz i mleczny posmak doskonale korespondował ze złamaną przez kwaśność słodyczą jabłek i zupełnie inną w swym odbiorze słodyczą szalotek. Obawiać by się można, że danie słodkie niczym deser powstało. Ależ nie! Wytrawność cydru, gorzkość sosu Worcestershire, a przede wszystkim proporcje tak dobrane, że lekkie, niesłychanie wręcz zharmonizowane danie z patelni zdejmujemy.

A gdy jeszcze kremowe risotto, z gorzkawym, wciąż jędrnym szpinakiem, doprawione gałką muszkatołową, której narkotyczne aromaty zniewalają, dołączy do towarzystwa w pieprznym akompaniamencie rukoli skąpanej w musztardowym winegrecie mamy już wszystko co potrzeba, by postawić wielokropek i zapomnieć o nieudanym restauracyjnym daniu, a ponad wszystko by postawić trzy kropek i po dniu w biegu cieszyć się i odpoczywać, rozkoszując obłędnym obiadem ...

Polędwiczki wieprzowe z jabłkami i cydrem
(4 porcje)

Składniki:
oliwa z oliwek
masło
4 duże szalotki lub 5-6 mniejszych, pokrojone w piórka
3 duże jabłka, pokrojone w półplasterki
1 płaska łyżeczka cukru brązowego
800 g polędwiczek wieprzowych, pokrojone w medaliony, lekko zbite dłonią
300 ml. wytrawnego cydru
kilka kropel sosu Worcestershire
3-4 łyżki mleka skondensowanego 4% (lub śmietany)
sól i pieprz

Przygotowanie: Najpierw na mieszance oliwy z masłem zeszkliłam szalotki (średni ogień). Odłożyłam je na bok. Potem na tej samej patelni zbrązowiłam jabłka posypane cukrem brązowym (duży ogień). Odstawiłam je na bok. Doprawione solą i pieprzem kotleciki z polędwiczek obsmażyłam po obu stronach, tylko tyle by je lekko zbrązowić. Wlałam cydr, doprowadziłam do wrzenia i gotowałam bez przykrycia aż zredukowałam sos (w między czasie, po kilku minutach, zdjęłam mięso z patelni by go nie przesmażyć - czas smażenia zależy od grubości kotlecików). Na koniec dodałam sosu Worcestershire, mleka skondensowanego, dodałam szalotki i jabłka (oraz mięso) i poddusiłam pod przykryciem jeszcze ok. 3 minut. Podałam ze szmaragdowym risotto i rukolą z klasycznym winegretem.

Szmaragdowe risotto
(4 porcje jako dodatek do dania)

Składniki:
1 łyżka oliwy
4 szalotki, drobno posiekane
200 g. ryżu arborio
75 ml. wytrawnego cydru (lub innego wina/wermutu)
600-700 ml bulionu warzywnego
250 g młodego szpinaku, umyty i posiekany (jeśli ma grube łodyżki, należy je usunąć)
gałka muszkatołowa
sól i pieprz
garść parmezanu
1/2 łyżki masła

Przygotowanie: Risotto zwykle szykuję w ten sposób (czasem trochę przyspieszam, czasem mieszam trochę więcej, ale jeśli jest robione właśnie tak, to zawsze smakuje mi wybornie). Szpinak dodałam na 2-3 minut przed końcem gotowania (jeśli jest starszy to lepiej na 5 minut, by zmiękł). Doprawiłam gałką, solą i pieprzem. Spróbowałam. Dolałam odrobinę bulionu, dodałam parmezan i masło. Wymieszałam. przykryłam by odpoczęło przed podaniem.

Źródło: "Gotowe w 30 minut. 300 pysznych dań na każdą okazję" wydawnictwa Reader's Digest, Warszawa 2002

* musiałam poważnie się namyślić, by po tak fatalnej wizycie w tym przybytku jednak restauracją go nazwać. Przekonała mnie tylko "tradycja" i wieloletnie istnienie tego miejsca na kulinarnej mapie stolicy. A cóż najbardziej mi się nie podobało? Już od wejścia fatalna obsługa, kłócąca się o swoje rewiry, a nade wszystko jedzenie - mięso przesuszone, a warzywa i ziemniaki rozgotowane, przystawki podane niedbale, niedoprawione i bardzo kiepskiej jakości - szczególnie wędzony łosoś, co do którego świeżości miałam poważne problemy. Ogólnie i w szczególe ocena fatalna.

Smacznego.

21 komentarzy:

majana pisze...

Jejku Tiliuś jak to wspaniale wygląda! Chętnie bym na obiadek wpadła do Ciebie :)
Buźka na dobry dzionek:**

grazyna pisze...

Oj, jabłkowe smaki to ja lubię bardzo! Pysznie to wygląda, pewnie niedługo to zrobię :)

ptasia pisze...

Tili, no no :) Rzeczywiście zupełnie inaczej wygląda to wino, Tylko jeśli mam się czepiać, tam na etykietce jest "półwytrawne" ;) Mnie zaintrygowało jeszcze na stronie Folky "wino śliwkowe". Znam tylko chińskie wino śliwkowe i ono jest całkiem fajne - niespecjalnie jak wino, ale smaczne.

Tilianara pisze...

Majanko, zapraszam gorąco na obiadek i na winko także :)

Grażynko, w takim razie będę wypatrywać tego danka u Ciebie :)))

Ptasiu, ooo, prawda, już poprawiam :))) A to śliwkowe piłam tam wtedy, bo akurat degustacja była i gdyby nie to że już wychodziliśmy stamtąd z trzema winami tp byśmy je kupili - moim zdaniem lepsze od śliwkowego japońskiego bo nie tak słodkie i bardziej winne, bo mocniejsze w odbiorze (nie wiem czy się różni nominalnie w mocy) :)))

Gosi@ pisze...

ja kiedys czesto robilam kurczaka z calvadosem i jablkami,twoje danie jest lzejsze % (hihi),brzmi swietnie i bardzo mi sie to risotto podoba :)

Pozdrawiam :)

szarlotek pisze...

Kurcze, gdybym wcześniej wiedziała jakie pychoty u Ciebie , to bym się wprosiła ze swoimi gruszkami :)

buruuberii pisze...

No i jakbym Tili nie czytala od konca, to wiedzialabym o tym cydrze wiecej, wybacz ze sie tak glupio 2 wpisy nizej pytalam...
No i teraz trzeba mi bedzie jechac do Gdanska, po cydr - zawsze to blizej niz Anglia :D
Wieprzowina + jablka jest (mimo ze nie jestem super wieprzozerna) swietna, dobrze ze mi przypomnialas, teraz taki dobry moment na jablka!
PS. Bardzo podoba mi sie Twoja metoda na wyparcie zlych wspomnien... :)

Anoushka pisze...

Polędwiczki prosto z Normandii :)
To przez ten cydr! Koniecznie musze wypróbować Twój sposób, Tili:)

An-na pisze...

i tak się kończą wizyty w warszawskich knajpach! W krakowskich zresztą też. Gotujemy w domu - smacznie i z wyobraźnią :)

aga-aa pisze...

też kiedyś robiłam szmaragdowe risotto, które wzbogaciłam gorgonzolą :)

Ania pisze...

Ciekawe, czy uda mi się znaleźć W Gdańsku cydr? Zastanawiam się, w jakim miejscu (w markecie) go szukać...

Buziaki, Tili!

Tilianara pisze...

Gosiu, z calvadosem tez musiałoby wspaniale smakować - alkohol po takim czasie wyparowuje więc nie ma obaw o % :)

Szarlotku, w każdej chwili, mów tylko kiedy chcesz a już lecę szykować te polędwiczki :) Twoje gruszki za mną chodzą i pewnie nawet dziś, a najdalej w weekend na deserek je zrobię :)

Basiu, nie do Gdańska, tylko do Warszawy, na ulicę Długą :) Ale jak chcesz to Ci mogę przesłać paczką :)
A skoro przypomniałam że to dobry moment na jabłka, to czy też zainspirowałam - daj znać :)

Żabo, wypróbuj, wypróbuj, smakuje wyśmienicie :)

Anno, otóż to, choć nie mogę być aż tak krytyczna - jest kilka miejsc do których wracam z przyjemnością :)

Aga, pamiętam :)

Aniu, nie wiem, może w Bomi? A jeśli nie to daj znać, wyślę paczką lub przywiozę jak znów odwiedzimy Gdańsk - tylko my pewnie nie wcześniej niż późną jesienią się tam wybierzemy znów. A może to Ty wpadniesz do stolicy? :) Ściskam cieplutko :*

majka pisze...

Mniam, mniam ale pysznosci :) Moj cydr nie doczekal sie przetworzenia w jakiejs potrawie bo zanim sie za cos zabralam to moj M. juz zdazyl oproznic butelke :) No dobra, przyznaje sie, ze ja tez mu troche w tym pomoglam :))

fellunia pisze...

Nie znałam tego sklepu na Długiej, muszę to czym prędzej naprawić bo ich stronka taka fajna.
Dzięki za inspirację, mam akurat buteleczkę cydru i zastanawiam się czy znowu wypić czy przygotować coś ciekawego, polędwiczki z jabłkami byłyby w sam raz.
Pozdrawiam!

zemfiroczka pisze...

"Narkotyczne aromaty" - no no Lipka! ;) Wolę być świadoma ;)P

Dawaj risotto, resztę oddaję... reszcie chętnych ;)

Tilianara pisze...

Majko, u mnie cydr mojemu S smakuje głównie w daniach, a nie w kieliszku, więc na całe szczęście buteleczki mogą postać ... chwilę, póki nie wymyślę co z nimi zrobić :)

Felluniu, do usług i pochwal się jak coś stworzysz :)

Oczko, a to Ty nie wiesz że gałka ma właściwości narkotyczne - wprawdzie należałoby jej zjeść pewnie jakieś 50 kg, ale tak czy siak :) Dlatego do dań dla dzieci dodaje się gałkę, bo wtedy chętniej jedzą :))) A risotto już podaję :)
Buziale też :*

Bea pisze...

Ja poprosze o risotto :))
A cydrem maz mnie raczy, bo to jego ulubiony napitek, a ja o wieeele bardziej wole czerwone wino ;)

Pozdrawiam Tili!

Ewelosa pisze...

O takie risotto to i ja poproszę - tylko cydru u mnie nie ma :( a do Warszawy trochę mam.

Ale bardzo mnie ciekawi jego smak

pozdrawiam serdecznie Tili

Małgosia.dz pisze...

Tili, jak Ty szybko, to ja też. :D Ten cydr to bym Ci wyszarpała, uciekła i sama wypiła. :D Taka zołza jestem. :D

buruuberii pisze...

Rany Tili, widzis zjak zobaczylam u Ciebie ten cydr to tak mnie zamroczylo, ze pomyslalam ze jak "Dluga" to tylko w Gdansku! A tu prosze bede musiala zrobic nalota na Warszawe :D
Oczywiscie ze mnie zaisnpirowalas, jak zwykle, ciasto chlodzi sie w lodowce, a jablka juz czekaja na przedstawienie:) oczywiscie tez mysle o kotlecie z jablkiem...

Usciski!

Tilianara pisze...

Beatko, już podaję :) A co do napitków, to jak bym miała wybierać to też bym czerwone wybrała, choć i cydrem nie pogardzę - wolę jednak ten musujący niż zwykły :)

Eweloso, to risotto można i ze zwykłym winem zrobić, albo z wermutem :)

Małgoś, nie ma sprawy, możemy wypić razem :)

Basiu, rób nalot, rób, ja zapraszam do mnie :) Oooo, to lecę do Ciebie zobaczyć co tam upichciłaś jabłkowego, a przy okazji to ja się na Twoje śliwkowe z makiem zasadzam - pewnie na weekend zrobię :)))
Całuski :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...