wtorek, 3 listopada 2009

Zupiarze w darze ... cztery pory roku.


Mamy dzisiaj szczególne święto. Mianowicie nasza eks-Zupiara obchodzi dziś swoje urodziny*, a ja na tę okazję kolekcję zup przechowałam i teraz w darze owej Zupiarze wysyłam wraz z życzeniami smakowitego szczęścia i tego w głębi porcelany i tego w głębi własnej duszy :*

No to lu, Panienki** ...


Na początek lekka zupka, o pięknym kolorze, korzennych aromatach, wciąż jednak letnich, niemalże ulotnych. Połączenie słodyczy nektarynek i śliwek z kwaskowatością wiśni, dało nie tylko niezwykły śliwkowy kolor, złamany burgundem, ale przede wszystkim kompilację smaków lata ... pełni lata, po brzegi wypełnionego słońcem, zapachem kwiatów, sokiem owoców spływających po brodach, zapachem ziół z zielonych łąk, czasem radosnego, niemalże dziecięcego szczęścia.


Zajadana z pierogami, po brzegi wypełnionymi jagodami, okraszona kluseczkami z jogurtu, udekorowana zielonym listkiem mięty, z ciepłem słonecznych promieni na twarzy jest płynną kwintesencją lata.


Zielonym, wiosennym akcentem na dzisiejszym zupowym przedstawieniu jest danie jakie najwspanialej szykuje się właśnie w tym radosnym okresie powstawania życia z okowów bieli zimy. Trochę tego, ciut tamtego, szczypta tu, garstka tam ... taka jest ta zielona zupa. Weźcie co Wam smakuje, a co zielony kolor ma, doprawcie pozostawioną w zamrażalniku piętką z parmezanu i otrzymacie ...


... zieloną zupkę pełną wiosny, niezależnie od pory roku jaka towarzyszy nam za oknem. Był więc bób, był i seler naciowy, był szczypior, było i bazyliowe pesto. Wszystko razem gotowało się do miękkości, by potem w krem się przeobrazić. Lekko igrająca na języku ostrość szczypioru z łagodzącym, choć słonym i wyrazistym parmezanem, a wszystko to chojnie okraszone bazyliowym pesto, zaokrąglającym, łączącym w całość wszystkie smaki.


Sery w zupach mają istotną rolę. Dodają kremowej konsystencji, podkręcają smak, czasem łagodzą, czasem wyostrzają doznania. W kolejnej zupie, z lata przechodzącej w jesień, ser ma zasadniczą rolę. Ziemisty brokuł pozostawiony sam na sam z bulionem stanowiłby nudne towarzystwo w talerzu. Jednak kiedy dodamy wyrazistego sera pleśniowego, uzyskamy ciekawe towarzystwo, w sam raz nawet dla wyrafinowanych kubków smakowych.


Jeszcze nie? Dobrze więc. Już biorę gruszki. Chwila z nożykiem, dłuższa chwila z masłem, aż karmelizowany cukier w owocach zacznie pięknie zmieniać kolor jasnego miąższu. Niemalże jak jesienny liść stając się złota, nasza gruszka zatopi się w głębi zieleni. Proste, a jakże piękne. Podajmy jeszcze w małych miseczkach, udekorowane bladymi płatkami migdałów, a na stole przed olśnionymi biesiadnikami pojawi się smakowita przekąska.


Ale, ale. Smakowite przekąski, wiosenne zupki na oko, letnie owocowe chłodniki ... na dzisiaj to przeszłość już. Chociaż smakowite to wspomnienia, to na progu zimy wracamy do domu zziębnięci, wiatr hula a opadłe liście wirują wokół nóg, stanowiąc niemą zapowiedź zbliżającej się zimy. I gdy biały puch pokryje ziemię, my w cieple babcinej kuchni ogrzewamy dłonie na miseczkach pełnych parującej zupy. Dmuchając na gorący płyn, wdychamy ciepło dania i domowej atmosfery.


Taka jest właśnie moja Babcina Pieczarkowa. Dar serca dla serca, ciepło wlane tam gdzie tego potrzeba. Pełne smaku, i choć ciężkie od śmietany i niemożebnie wręcz okraszone pietruszką, to najwspanialsze, najsmaczniejsze, naj ... no, po prostu naj. Ta zupka jest tym bardziej szczególna, że powstała dzięki darowi naszych przyjaciół A i E*** jakim była torba maluteńkich pieczarek, przywiezionych prosto z pieczarkarni. Kiedy kilka dni temu w zimnych dłoniach trzymałam miseczkę, łokcie opierałam o serwetkę od Babci, a w talerzu widziałam pływające malutkie pieczarki, w duszy i sercu miałam tak wiele ciepła, że żadna zima, żadna chmurna myśl nie była mi groźna.

Teraz dzielę się tym ciepłem, a w głębię porcelany wlewam zupkę ... którą sobie życzycie? Przed Wami Lato, Wiosna, Jesień i Zima, niezmienna zmienność.

* kolejne osiemnaste, jak by się kto pytał ;p
** tekst z filmu Disney'a "Herkules"
*** Dziękuję Wam Kochani :*

Barszczyk z owoców letnich

Składniki:
500 g śliwek, przepołowionych i wydrylowanych
300 g wydrylowanych wiśni
300 g nektarynek, przepołowionych i wydrylowanych
1 łyżka cukru (ilość zależna od słodkości owoców)
2 łyżki soku z cytryny (ilość zależna od słodkości owoców)
skórka z cytryny, obrana obieraczką do warzyw, by łatwo można było ją wyłowić
szczypta soli
1 laska cynamonu
4 całe goździki
300 ml. czerwonego wina
300 ml. wody
1 łyżeczka mąki kukurydzianej
śmietana do dekoracji (ja dałam jogurt bałkański)
plasterki cytryny lub listki mięty do dekoracji

Przygotowanie: Wszystkie składniki włożyłam do garnka i zalałam płynami. Zagotowałam na dużym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Zmniejszyłam ogień, przykryłam garnek pokrywką i gotowałam przez ok. 10 minut (do czasu miękkości owoców). Wyjęłam skórkę, laskę cynamonu i goździki, a zupę przetarłam przez sito. Przecier wlałam z powrotem do garnka. Mąkę kukurydzianą rozprowadziłam dwiema łyżkami zupy, a następnie powoli domieszałam do całości. Zagotowałam na dużym ogniu, stale mieszając. Zmniejszyłam gaz i gotowałam aż zgęstniało. Spróbowałam czy nie trzeba było doprawić cukrem lub sokiem z cytryny. Wlałam do salaterki, przestudziłam i schłodziłam w lodówce (min. przez 2-3 godziny). Podałam udekorowane jogurtem i listkami mięty.

Źródło: Clarissa Hyman "Kuchnia Żydowska. Przepisy i opowieści z całego świata"

Zielona zupa (na oko)

Składniki:
Dobry bulion - tyle by była to zupa a nie papka
Kapka wermutu
Świeży bób - mniej więcej jedna torebka
Seler naciowy - ile kto lubi, ja lubię, więc dałam dużo
Cebulka ze szczypiorem
Pesto z bazylii (takie jak tutaj)
Kawałek piętki z parmezanu

Przygotowanie: Bób zblanszowałam we wrzątku, obrałam. Większość wrzuciłam do garnka z bulionem, garść odłożyłam do dekoracji. Szczypior odłożyłam do dekoracji, a cebulkę posiekałam. Tak samo posiekałam seler. Cebulkę i seler wrzuciłam do garnka wraz z piętką parmezanu. Gdy wszystko było już miękkie, zmiksowałam, doprawiłam pesto, solą i pieprzem oraz wermutem, dla lekkości (można też sokiem z cytryny). W miseczkach udekorowałam odłożonym bobem i posiekanym szczypiorem.

Zupa brokułowa z pleśniowym serem i karmelizowanymi gruszkami

Składniki:
2 duże główki brokułów (ok. 1 kg)
800 ml. bulionu (ja musiałam dać dużo więcej, bo zupa była jak papka)
100 g sera stilton, pokruszonego (ja dałam gorgonzolę)
2 twarde, dojrzałe gruszki (u mnie było więcej, bo wyszło więcej porcji)
25 g masła (u mnie po 1 łyżeczce na gruszkę)
płatki migdałowe do przybrania
(sól i pieprz)

Przygotowanie: Brokuły podzieliłam na różyczki. Końcówki tez obrałam i pokroiłam. W dużym garnku zagotowałam bulion. Wrzuciłam brokuły, przykryłam i gotowałam ok. 4 minut, aż stały się miękke, ale nie straciły koloru. Zmiksowałam po dodaniu ok. 2/3 sera. Na tym etapie musiałam podgrzać drugie tyle bulionu i dodać go, bo zupa mi wyszła gęsta jak papka. Doprawiłam solą i pieprzem.
Na patelni rozgrzałam masło. Obrane i oczyszczone z gniazd nasiennych gruszki, przekrojone na pół usmażyłam na maśle, aż się lekko zrumieniły. Potem osączyłam z nadmiaru masła. Podałam z zupą, pokruszonym serem i posypane płatkami migdałowymi.

Źródło: "Szef kuchni po godzinach" Gordona Ramsay'a

Pieczarkowa Babci

Składniki:
Pieczarki (u mnie było ich ok. 1 kg), pokrojone w plasterki, przyrumienione na maśle razem z cebulką
dobry bulion lub włoszczyzna, listek laurowy, ziele i pieprz ziarnisty
jeśli na bulionie czystym to dodatkowo 1 duża marchewka i 1 duża pietruszka, obie pokrojone w kostkę
ziemniaki, pokrojone w kostkę (u mnie było ich ok. 5 większych sztuk)
sól, pieprz
koniecznie (!) śmietana 30%

Przygotowanie: W bulionie gotuję do miękkości marchewkę i pietruszkę, lub w świeżo ugotowanym bulionie właśnie te warzywa (lub wszystkie, ale raczej bez pora) zostawiam, kroję je tylko w kostkę. Ziemniaki gotuję do miękkości w bulionie. Podsmażone na maśle (!) pieczarki wrzucam do zupy. Wszystko razem gotuję przez ... tyle ile potrzeba, by smaki się przegryzły. 30 minut wystarczy, ale lepsza jest godzina. Na koniec doprawiam solą, pieprzem i śmietaną.

Smacznego.

22 komentarze:

zemfiroczka pisze...

Ojjj Lipka! Ależ mi się buzia śmieje! Dziękuję, kochana jesteś! :)***

Ściskam i buziakuję! :)*****

kasiac pisze...

Tili, ile smacznych zup! Ta pieczarkowa, to chyba byłby mój faworyt, ale i obie zielone zjadłabym se smakiem. A tą owocową zjadłabym z ciekawości, bo nigdy nie miałam okazji:)
Zemfiroczko! Wszystkiego dobrego!!!
Pozdrowienia:)

Gospodarna narzeczona pisze...

Wow, ty to jesteś.
A ja teraz się głowię, który słoik wybrać, by dobrze wypaść...hihihi...żartuję, bez stresu. Całuski dla zupiarzy i zupoholików.

margot pisze...

oj ile zup co jedna to fajniejsza

Ania vel Vespertine pisze...

Ale fajny pomysł! Zupiara pewnie zadowolona? :)))
Największa ochote mam na klasyka - pieczarkowa. MNIAM, Tili!

Gosi@ pisze...

Tili!!!!! szczeka mi opadla na klawiature i dlugo sie nie podniesie.......wspaniale zupki,co jedna,to fajniejsza,a do tego wszystkie niezwykle fotogeniczne!!!!
Pozdrawiam :)

majka pisze...

Tili, zauroczylas mnie tymi zupkami. Co jedna to piekniejsza i smaczniejsza :) Ja poprosze po miseczce z kazdego rodzaju. W koncu raz sie zyje :))

Cremebrulee pisze...

o mamuńciu, piękne te zupy, biorę wszystkie, bo my kochamy zupy!

zemfiroczka pisze...

Kasiac---> :)) dziękuję za najlepsze ;)

Truskawkowa---> i to jak zadowolona, gapi się znowu i znowu uśmiecha ;))

A to niespodzianka :))

Lipko, no po prostu jestem kontenta jak nie wiem co! :)*

Mich pisze...

Co za wybór! Piszę się na jesienną na słodko i pieczarkową babci. Babci pieczarkowe to jedne z moich ulubionych, owocowe zresztą też:)

Tilianara pisze...

Oczko, jeszcze raz sto latek :) Dużo szczęścia i słońca :*

Kasiu, tak myślałam, że teraz to właśnie pieczarkowa będzie święcić swoje triumfy :)

Narzeczono, :))) Ja też myślę nad naszym szpiegowskim znakiem rozpoznawczym :)

Margot, dziękuję pięknie :) Zapraszam gorąco :*

Aniu, zapraszam w takim razie na pieczarkową :) Zanim przyjedziesz to już pełen gar będzie czekał :) Ale wiesz, że i S ostatnio się w niej rozmiłował, a on wcale nie jest taki zupolubny :)

Gosiu, bo zupki tak już mają, lubią cykać sobie fotki :)

Majko, no pewnie :) Już nalewam :)

Cremebrulee, w takim razie już podaję :) Witaj :)

Mich, widzę, że pieczarkowa ma naprawdę wielu miłośników :)

Polka pisze...

O nieeee przegapilam!!! :(
Nic to zaraz ide usciskac Zemi :))) A zupy zgarniam wszystkie :D

fellunia pisze...

Niesamowita kolekcja, jakie zaskakujące pomysły, dlaczego dotychczas mi się wydawało, że zupa to takie nudne danie. Ten pogląd się w tym momencie sam zrewidował a ja lecę kupić brokuły, ser, bób...

majana pisze...

Ja poproszę wszystkie, po troszku, by spróbować:)
Podobają mi się , bo wszystkie mają w sobie to coś:)
Niesamowite zupki i super niespodzianka dla Oczka !:))

Pyszności okraszone pięknymi opisami i zdjęciami.

Pozdrawiam!:)

ptasia pisze...

Zielona na oko mi się podoba :) A wermut był wytrawny?
PS. Czeko powidła bardzo, bardzo czekoladowe - zaskoczona byłam! Ciekawa jestem, co M powie :)

kasiaaaa24 pisze...

Wow, istna zupowa impreza :) Przemawiają do mnie wszystkie, bez wyjątku :)

Tilianara pisze...

Poleczko, na życzenia zawsze jest czas :) Smacznego :)

Felluniu, wiesz mi ten pogląd zrewidowała właśnie owa Zupiara :)))

Majanko, dziękuję pięknie :) Już lecę gotować każdej, ale podziel się sernikiem pliiis :)

Ptasiu, wermut powinien być wytrawny, ale nie był :) Dry się skończył i był zwykły bianco :) Też smacznie :)
A powidła mam nadzieję, że smakowały :) Uprzedzałam, że mega czekoladowe :)

Kasiu, otóż to, imprezka urodzinowa :)

Małgosia.dz pisze...

O qrcze, wszystkie fajne, ale chyba najbardziej to mi ta babcina się podoba. Nie dlatego, że z pieczarkami, ale dlatego, że Babci właśnie. :) Bo moja Babcia robiła najwspanialsze (tradycyjne) zupy, więc wyobrażam sobie, że wszystkie babcie robią tak samo pyszne. :)

cudawianki pisze...

tili, ale Ty ostatnio pieknie szalejesz! :-))

Tilianara pisze...

Małgoś, uśmiecham się od ucha do ucha do takich wspomnień :) I mi się moja Babcia tak zupnie kojarzy :)

Wianuszku, dziękuję pięknie :)

buruuberii pisze...

Powiem Ci Tili szczerze, ze nie moge czytac o tych zupach, no nie moge bo mnie skreca, ze na owoce (do pierwszej) i bob (do drugiej) trzeba mi czekac z 9 miesiecy... Sa doskonale te przepisy, uwielbiam zupy owocoew i zawsze rozmijam sie ze swierzymi owocami, ale wiem ze za rok sobie nie daruje :-)
Naprawde przepisy bomba, juz nawet niewazne ze nie lubie zapachu pieczarek :D
Buziaki :*

Tilianara pisze...

Basiu, tą z bobem ostatecznie z jakiejś dobrej mrożonki też można zrobić, choć to nie będzie ten smak, a owocowe to tylko latem smakują tak wyborne, to prawda :) A Ty pieczarek nie lubisz? Oj, nie wierzę, przecież one takie mniamuśne na masełku podsmażone i pachną tak tymiankowo :)
Buziaczki :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...