wtorek, 2 marca 2010

Piknik zimą, czyli wiosna w domu.


Pierwsze oznaki wiosny na razie tylko czuć w powietrzu, czasem widać w radośniej prześwitujących promieniach słońca, ale za oknem wciąż zimno i często zacina nieprzyjemny deszcz. Mnie jednak nawet pomimo tej zimowej aury, ciągnie na piknik. Czemu więc nie urządzić go w domu?


I tak kilka tygodni temu, kiedy jeszcze zima trzymała świat w swoich śnieżnych okowach, ja kształtowałam puchate bułeczki, posypując je sezamem, formowałam warzywno-serowe burgery i mieszałam zimową sałatkę, o egzotycznych, a przez to cieplejszych aromatach. Muszę powiedzieć, że zestaw ten zachwycił mnie całkowicie. Wyraziste w smaku kotleciki, miękkie i soczyste, ułożone zostały na zgrillowanej bułeczce, jaką z samego rana upiekłam, a w którą wsiąkł po indyjsku doprawiony dressing z sałatki z porów i gruszek.


Teraz, gdy mojemu żołądkowi dokuczają wrzodowe bóle, już obmyślam* jak ponowić taki piknik, już nie ze smażonymi, a pieczonymi burgerami. Wkrótce więc rozłożymy kocyk na podłodze, w kubeczki wlejemy piwa imbirowego, w serwetki weźmiemy po aromatycznym burgerze i tak zagości u nas wiosna, mimo wciąż zimowej aury na dworze.


* Alciu, dziękuję za podpowiedzi :* Zdrowiej szybciutko Kochana Babeczko :*


Różowe burgery

Składniki:
2 czerwone cebule, drobno posiekana
4 duże ząbki czosnku, posiekane
200-250 g tofu - ja dałam młodego, dojrzewającego sera z Wizajny, starty na tarce
4 łyżki masła orzechowego
3 łyżki oliwy
400 g ugotowanej fasolki adzuki lub czerwonej fasolki, zmiksowana na kaszę
300 g buraków, upieczonych i utartych na tarce o dużych oczkach
1 łyżeczka utartego świeżego imbiru
1-2 jajka, w zależności od konsystencji
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka posiekanej kolendry
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka garam masali
2 łyżki soku z cytryny
sól i pieprz
mąka z ciecierzycy - 2-3 łyżki do masy i kilka do obtaczania
oliwa do smażenia

Przygotowanie: Na oliwie zeszkliłam cebulkę, po chwili dodałam czosnek i podsmażyłam wszystko. Ostudziłam. Do miski wrzuciłam wszystkie składniki i wymieszałam. Mąkę i jajko należy dodawać w zależności od konsystencji. W mące obtaczałam kotleciki i smażyłam je na oliwie. Po usmażeniu odkładałam na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by obciekły z tłuszczu. Do czasu podania trzymałam w ciepłym piekarniku. Podałam z bułeczkami burgerowymi, podpieczonymi po przekrojeniu i sałatką z pora.

Następnym razem z cebulki i czosnku oraz imbiru zrobię tarkę, dodając jeszcze nasiona kolendry, gorczycy i czarnuszki.

Źródło: Alcia i Tatter

Bułeczki burgerowe

Sponge:
320 g białej pszennej mąki chlebowej
2 łyżeczki drożdży instant
340 g ciepłego mleka (35-38C)

Składniki sponge mieszam dokładnie, zakrywam szczelnie folia i zostawiam w ciepłym miejscu na 45-60 minut. Sponge jest gotowy, gdy potroi prawie swoja objętość.

Do gotowego sponge wsypuje:
215 g białej pszennej mąki chlebowej
1 1/2 łyżeczki soli
3 łyżki cukru

Mieszam dokładnie i dodaje:
1 duże żółtko
9 łyżek oleju, lub rozpuszczonego masła

Wyrabiam elastyczne, gładkie i delikatnie lepkie ciasto. Wykładam je do lekko naoliwionej miski i zostawiam pod przykryciem na 2 godziny.Wyrośnięte ciasto wykładam na blat, odgazowuję, zwijam i dzielę na 10 części. Lekko formuję w kule, zakrywam, zostawiam na 20 minut. Następnie formuję dobrze naciągnięte bułeczki, układam je na naoliwionej blasze lekko spłaszczając. Zostawiam do wyrośnięcia na 1 - 1 1/2 godziny. Piec rozgrzewam do 205 stopni Celsjusza. Przed wsunięciem blachy z bułkami do pieca, smaruje je rozmąconym jajkiem/żółtkiem z 1 łyżka wody i posypuje sezamem (białym lub czarnym). Piekę 20 minut. Studzę na kratce przez min. 15 minut.
Źródło: Tatter

Sałatka z porów z indyjskim akcentem

Składniki:
3 pory, białe części, pokrojone na cienkie talarki
2 gruszki lub 2 małe jabłka, starte na grubej tarce
1 duża marchew lub 1 biały/żółty średni burak, starta na grubej tarce
1 czubata łyżka siekanej kolendry
1 łyżka uprażonego sezamu

Dressing:
3 łyżki majonezu
2 łyżki jogurtu greckiego
1 łyżeczka soku z cytryny
1/4-1/2 łyżeczki garam masali
sol i pieprz do smaku

Przygotowanie: Składniki dressingu mieszam. W misce mieszam składniki sałatki z dressingiem, przykrywam folią i odstawiam do lodówki by się przegryzło. Ocieplam przed podaniem.

Źródło: Tatter

Smacznego.

32 komentarze:

KucharzyTrzech pisze...

:-)
Jak fajnie, ja tez z corcia robie czesto piknik w domu :)) Wiadomo, że u na skoniecznie musi byc jeszcze namiot, ale oczywiscie zawsze musi byc prowiant przygotowany i zapakowany w plecaczki.
Pozdrawiam

Szarlotek pisze...

Kotlety mnie zachwyciły ! Więc muszę wybrac sie na solidne zakupy, bo coś ostatnio zafundowałam sobie wietrzenie szafek i lodówki :))))Notuję...

cudawianki pisze...

jasne, czemu na to jeszcze nie wpadlam? piknik w domu zimowa pora! super pomysl :-)) siadamy na dywanie, rozkladamy obrus w krate i delektujemy sie takimi hamburgerami... hmmm... rozmarzylam sie, bo wlasnie Kruszynek ciagnie mnie za nogawke... ;-))

amarantka pisze...

Rewelacyjny pomysł :)
domowy piknik! i burgery różowe do zanotowania w notesie... wszystko zresztą - pycha!

asiejka pisze...

na taką pogodę jak ta dzisiejsza i ja wybrałabym piknik w domu
ciepło i pysznie..

zemfiroczka pisze...

:)))))) I nawet serwetka w kratkę jest haha. Jeszcze posiejcie trawę w doniczce i będzie piknik na trawie haha!

A z tą nigellą zwaną czarnuszką, to bardzo dobra myśl! Mi w klopsach ona bardzo przypadła podniebiennie :)

cmokam wiosennie

nina007 pisze...

Wprost genialny pomysł z tym piknikiem a do tego takie super smaki !!

Patrycja pisze...

A pewnie, czemu by nie piknik w domu!
Bardzo mi się te burgery podobają...
Duużo zdrowia Tili:)
Uściski!

margot pisze...

wow , ale zestaw , mniam , mniam
U mnie do południa pachniało wiosną -słonce świeciło , teraz pada śnieg:(
ale w marcu jak w garncu-tak się pocieszam

Zaytoon pisze...

Wspaniały pomysł! Od razy czuć pozytywną energię. Wiosna, wiosna! ;))

I życzę Ci, Tili, jak najszybszego powrotu do zdrowia! ;*

An-na pisze...

Zdziwiłam się, czemu one takie czerwone, bo nie doczytałam o buraczkach...

Tili, kup jeszcze dużo ziół w doniczkach i pikniki będą wiosennie zielone ;)

Ania vel Vespertine pisze...

Czad :D BArdzo ładne buły Ci wyszły, Tili!

I strrrasznie mi się Twoje serwetki podobają :)

Uściski!

kass pisze...

Ale smakowitości na tym pikniku! Wszystko po kolei pysznie wyglada...apetyczne!
Pozdrawiam.

viridianka pisze...

ale świetny przepis na warzywne burgery! muszę spróbować koniecznie :)
a Tili poza tofu to jakiś inny ser się nada czy tylko i wyłącznie musi być on?

majka pisze...

Z takimi burgerami nawet piknik w srodku zimy mi nie straszny :))

Duzo zdrowka Ci zycze Tili. Czyzby to przesilenie wiosenne tak wplywalo na Twoj brzuszek? :) Kuruj sie szybciutko, zebys mogla raczyc nas roznymi smakolykami :)

majka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Tilianara pisze...

KucharzyTrzech, z namiotem, a to dobre :) Ale z takimi pomysłami to pewnie poczekamy na dzieci :)

Szarlotku, smacznego w takim razie Ci życzę :)

Wianuszku, z Kruszynkiem to nawet będzie zabawniej, jak Wam będzie baraszkował na takim "stole" :)

Amarantko, dziękuję pięknie :)

Asiejko, niestety jeszcze długo tylko takie domowe pikniki będą możliwe, ale co tam, słońce można sobie narysować i powiesić pod żyrandolem :D

Oczko, a wiesz S kiedyś sadził taką trawę dla kota, ale ona ją zupełnie olewała i w końcu trawka nam uschła :) Nigella dobra jest, bardzo dobra, a poznałam ją właśnie dzięki Tobie i "Zupie z granatów" :*

Nino, dzięki wielkie :)

Patrycjo, dziękuję ślicznie :) A piknik w domu to naprawdę orzeźwiająca rzecz :)

Margot, a kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata :) Więc czekam na maj, mój urodzinowo-imieninowy maj :)

Zaytoon, o to właśnie chodziło :)

Anno, jeszcze fasolka adzuki jest czerwona :) A zioła w doniczkach to na razie tylko rozmaryn, ale ten laur to mnie kusi ogromnie :)

Truskaweczko, kłaniam się nisko w podzięce :*

Kass, dziękuję ślicznie :)

Viri, ja nie dałam tofu, tylko taki miękki ser, podobny do mozzarelli. Myślę, ze nada się każdy ser jaki lubisz :)

Majko, dzięki :) Nie daję się brzuszkowi, ale też trochę bardziej teraz o niego dbam, by wrzodów nie podrażniać za nadto :)

Komarka pisze...

Tili, te buraczane burgery to rewelacja! Bardzo mi się podobają i w bułce i same w sobie :)

Małgosia.dz pisze...

Na piknik jeszcze poczekam. :) Ale do pracy taki burger też by się nadał zamiast nieśmiertelnej kanapki! :)
A tę zimę naprawdę trzeba już pogonić... Rozsiedziała się na dobre i ani myśli się ruszyć...

karoLina pisze...

Te burgery brzmią tak przygnębiająco zdrowo, a przy tym jednak tak pysznie, że jakbym miała parę lat mniej, to mogłabym nie uwierzyć, że to możliwe. Planuję zrobienie tofu z przepisu Bei, więc trzeba będzie jakoś resztę zagospodarować.

A ja sobie od czasu do czasu urządzam z koleżanką piknik na podłodze, tylko że do jedzenia są wtedy zwykle rzeczy niejadalne i kupne (w miarę posuwania się wieczoru na przód okazuje się jednak, że ich ilość jakoś przypadkiem topnieje), ale te pikniki nie służą wymianie nieszczęść (albo szczęść, ale to rzadziej) i życiowych przemyśleń, poczynionych od ostatniego razu, więc jedzenie nie jest tu znowu takie najważniejsze.

Polka pisze...

Ooooo przegapiłam taki wpis!
Jadę z powrotem do Warszawy bo Ty masz jak zawsze fantastyczne pomysły :*

Atria C. pisze...

Muszą być pyszne! Szczególnie ten sos indyjski..
Myślę, że byłyby dobre np. z kotletami z łososia i kiełków - bo buraczki w sam raz

ps/ łączę się w bólu żołądkowym.

Olciaky pisze...

To coś dla mnie!
Weźmiesz mnie na ten piknik?:D

lo pisze...

Ale mi się to podobaa. I piknik na dywanie i takie warzywne burgery. To co Tili, kiedy chcesz ze mną "ograbić" paryski sklepik z formami?

Gosia pisze...

a wiesz,ze niedawno mialam w planie karaibski wieczor grilowy w pokoju,ale szkoda,ze nie wypalilo....
Super ten piknik!!extra pomysl i wykonanie,a do tego jaki pyszny .....chetnie bym sie przylaczyla do Waszego pikniku....
Milego wieczorku Tili :):)

Magoldie pisze...

Jak Ty tp robisz,ze wyanjdujesz tyle smakowitosci bezmiesnych:)
Niby burger taki buraczany ale wyglada tak smakowicie !

dragonfly pisze...

Co prawda już po pikniku, ale i ja się podczepiam. Myślę, ze bardzo by mi smakowały te burgery. A nawet bardzo bardzo.

buruuberii pisze...

Rany Tili, Ty to masz pomysl - jakis czas temu Agnieszka Kreglicka proponowala piknik w Sylwestra i pomyslalam: zimno :) a przeciez, nie trzeba wychodzic z domu - usmialam sie, bo niby prosty pomysl, a nieoczywisty!
Te burgery to musze zrobic, Alcia, teraz Ty, no macie :D

Tilianara pisze...

Komarko, dziękuję pięknie :) A wiesz, one i z samą sałatką byłyby smakowite, albo jako kuleczki w picie :)

Małgoś, o tak, pogonić jak nic :)

Karolino, hihihi, podoba mi się stwierdzenie" przygnębiająco zdrowo" dobre :D A takie pikniki o jakich piszesz, vel babskie wieczory to i ja czasem urządzam - wtedy lody, chipsy i paluszki, a do tego jakaś komedia i gadanie o ... no same wiemy o czym się wtedy gada :)

Poluś, to kiedy dywan na lotnisku rozkładać? Aaaa, no i ja poproszę śliczną Twoją buzię na zdjęciu, a nie szklaneczkę :*

Atrio, o tak, takie kotleciki to byłby rarytas :)

Olciaky, zapraszam :)

Lo, w każdej chwili każdy paryski i nie tylko sklepik z Tobą bym ograbiła, tym bardziej gdy masz takie fajne przygody po drodze, jak ta wycieczka autobusem po Włoszech :)

Gosiu, eee, no grilla to ja raczej w pokoju nie urządzam, ale z drugiej strony czemu nie - elektryczny i można się bawić - tylko gorąco od niego piekielnie :)

Magoldie, u Alci i Tatter zawsze się coś smacznego znajdzie :)

Dragonfly, dzięki piękne :)

Basiu, rób piknik, rób :) Rozłóż koc, plastikowe kubeczki wyciągnij, kosz zapakuj i już wiosna, ba! nawet lato będzie :)

monika pisze...

Oj, zanim to lato przyjdzie to chyba rzeczywiście trzeba będzie piknikować na dywanie :))) Burgery mi bardzo do gustu przypadły i pewnie uskutecznię niebawem :) Bardzo smakowicie wyglądają :) Cieplutko pozdrawiam :-)))

buruuberii pisze...

Ty sobie Tili wyobraz, ze jakos nie lubie plastikowych kubkow, a nade wszystko talerzykow i piknik dla mnie to zawsze kieliszki w rece i smiejacy sie znajomi, ale na balkon to da sie wyniesc szklo i porcelane nawet szybko :-) a kraciaste serwetki zrobia atmosfere...
Usciski!

Tilianara pisze...

Moniko, wypróbuj koniecznie, a wiosna zagości u Ciebie :)

Basiu, wiesz, ja Ci powiem w sekrecie że też lubię takie eleganckie pikniki - kieliszki, sztućce i talerze, gruby koc i jeszcze zacienione drzewem miejsce - ależ to romantyczne :) Kraciaste serwetki to obowiązek :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...