niedziela, 13 lutego 2011

Idealny weekendowy obiad.


Moja fascynacja przepisami Wojciecha Modesta Amaro nie stygnie. Ba! Powiedziałabym, że nawet rozwija się coraz i coraz bardziej.


Tym razem na tapetę poszedł przepis na perliczkę, która u mnie zmieniła się w kurczaka, co zresztą było też zasugerowane w samej recepturze. Uwielbiam kurczaka pieczonego w całości podanego na weekendowy obiad, w akompaniamencie warzyw i chleba. Jednak zawsze jest niebezpieczeństwo, że pierś będzie przesuszona, a nóżki niedopieczone. A przecież każdemu domownikowi i zaproszonym gościom marzy się soczyste mięso, chrupka skórka, danie pełne aromatu i smaku.


Zwykle piekłam kurczaka, podpierając się wskazaniami termometru, ale nie oszukujmy się, czasem w domowym zabieganiu zagapimy się i wtedy katastrofa gwarantowana. W końcu kto w domowych warunkach ma piekarnik z sondą z alarmem? Dlatego teraz wystarczy budzik i czas.

Wolno pieczony drób w niskiej temperaturze nabiera smaku i aromatu, nie tracąc soczystości. Idealnym elementem całego procesu, jest ostatni 30-minutowy etap, gdy wszystkie soki stabilizując się, dopiekają kurczaka w stygnącym piekarniku. Czy istnieje jakakolwiek wada? Z całą pewnością powiem nie! Gdyż nawet jedyny zarzut jaki mógłby powstać, czyli brak zrumienionej skórki po tych blisko 2 godzinach pieczenia, zostaje odrzucony dzięki temu, iż na kwadrans przed podaniem wkładamy ptaka do mocno rozgrzanego piekarnika, by nabrał pięknie złotego koloru.

Dwukrotnie już upiekłam w ten sposób kurczaka i powiem, że to najlepszy i przede wszystkim pewny sposób na idealne mięso. Za każdym razem mięso miało idealną temperaturę, przy zachowaniu soczystości. I wierzcie mi, żaden sos nie jest potrzebny. Do takiego kurczaka podawać należy najprostsze dodatki, pasujące do sezonu, jesienią i zimą przykładowo karmelizowana cebulka lub pieczone warzywa korzeniowe, a wiosną czy latem grillowane warzywa i świeże sałaty. To danie broni się samo!


Dla mnie jest jeszcze jeden konieczny element na stole obok kurczaka ... chleb. Domowy, pachnący dopełnia rodzinnej atmosfery, tak ważnej po tygodniu pełnym zajęć i pracy. Pozwala odrobinę zwolnić, nabrać tchu i siły. Sprzyja rozmowom, dzieleniem się przeżyciami.

Tak właśnie wygląda mój idealny kurczak i idealny weekendowy obiad.


Wolno pieczony kurczak

Składniki:
1 cały kurczak z wolnego/ekologicznego chowu
1 cytryna, sparzona i pokrojona na ćwiartki

70 g miękkiego masła + mały chlust oliwy
2-3 ząbki, przeciśnięte przez praskę
2 łyżki czubrycy czerwonej
duża szczypta ostrej papryki
1 łyżeczka papryki słodkiej
1 płaska łyżka tymianku
1 łyżeczka soli
sól i pieprz

Przygotowanie: Piekarnik nagrzać do 145 stopni Celsjusza. Kurczaka umyć i bardzo dokładnie wysuszyć. Najlepiej użyć do tego ściereczki kuchennej, by skórka była idealnie sucha. Wtedy upiecze się na chrupko.

Masło zmieszać z czosnkiem, przyprawami i odrobiną oliwy, by uzyskać pastę. Połowę masła włożyć pod skórę na piersi kurczaka, resztą wysmarować całego kurczaka i cytrynę, którą należy włożyć do środka ptaka. Związać kurczaka, nadając mu kształt. Posolić skórkę kurczaka, najlepiej mieloną solą morską, dzięki temu skórka będzie jeszcze bardziej chrupka.

Kurczaka ułożyć bokiem (na nodze) na ruszcie blachy. Włożyć ostrożnie do piekarnika i piec 25 minut, po tym czasie przełożyć kurczaka na drugą nogę i znów piec 25 minut, potem położyć kurczaka piersią do góry i znów piec 25 minut. Po tym czasie z folii aluminiowej ułożyć gniazdko, tak by położyć na nim kurczaka do góry nogami (tzn. piersią w dół). Włożyć do wyłączonego (!) piekarnika na 30 minut.

Przed podaniem nagrzać piekarnik do 200 stopni i włożyć kurczaka na 15 minut, by skórka nabrała koloru i więcej chrupkości.

Podawać z ... czym dusza zapragnie :-) albo jak sugeruje Amaro z grillowanymi warzywami i sosem berneńskim.

Źródło: przepis zainspirowany recepturą na perliczkę z "Kuchnia polska XXI wieku" W. M. Amaro

Karmelizowana cebulka
(2 porcje)

Składniki:
5 średnich cebul, posiekane w piórka
2 duże szalotki, posiekane w piórka
3 łyżki oliwy
1 łyżka masła
duża szczypta tymianku
opcjonalnie: czosnek drobno posiekany, kropelka miodu leśnego

Przygotowanie: Na lekko rozgrzanej oliwie z masłem dusić (bez przykrycia, za to często mieszając) cebulę i szalotki z czosnkiem i tymiankiem, przez ok. 1 godzinę. W połowie czasu można dać kapkę miodu lub cukru, by wzmocnić efekt karmelizacji. Nie dopuścić do usmażenia cebuli na chrupko, ma się lekko zbrązowić, dzięki własnym cukrom, a nie dużemu ogniowi.

Smacznego.

25 komentarzy:

Amber pisze...

Madziu,obiad bardzo smakowity.Widzę,że Amaro na dobre Cię zaczarował.
Drób wolno pieczony ma w sobie tyle soczystości, aromatów zamkniętych pod wspaniałą skórką,że weekendowe obiadowanie nabiera szczególnego wymiaru.
Dodatek karmelizowanej cebulki bardzo urozmaica.
Ciepło pozdrawiam!

cozerka pisze...

Fantastyczne!

już drugi raz dziś widzę pieczonego kurczaka i coraz mam większą na niego ochotę. Twój sposób pieczenia - marzenie.
Wiem co zrobię za dwa tygodnie na obiad (wtedy czeka mnie wolna niedziela)

pozdrawiam

Ania pisze...

Kurczak po prostu piękny. Aż żal jeść:)

wiosenka27 pisze...

Nie mam wyjścia. Muszę upiec kurczak w TAKI własnie sposób:)
Pozdrawiam ciepło:)

viridianka pisze...

dotychczas piekłyśmy z Mamą kurczaka metodą Jamiego, następnym razem spróbuję Twojego.. yyy Waszego :))

Szana pisze...

fajny, pokazny, niedzielny obiad. Taki powinien byc na kazdym rodzinnym stole co weekend ;)

Zaytoon pisze...

Pieczony kurczak to dla mnie kwintesencja domowego, rodzinnego obiadu. Niesamowicie "klimatyczne" danie.

A sposób przygotowania bardzo ciekawy. I w dodatku dostępny dla każdego przeciętnego pasjonata kuchni. ;)

Pozdrawiam!

kabamaiga pisze...

Oczywiście, że spróbuję i to już następnym razem. Dzisiaj też kurczakowaliśmy, ale w kawałkach.

Karmel-itka. pisze...

piękne zdjęcia.
wspaniały chleb i niebywale apetyczny ten ten kurczak ;]

aga pisze...

ten kurczaczek wyglada bardzo apetycznie:)
chetnie wyprobuje Twoj sposob z pieczeniem:)

Majana pisze...

Smacznie prezentuje się ten kurczaczek:) No i chlebek:)

Usagi pisze...

Ciekawy sposób na kurczaka, ale warto zapamiętać. Może się przydać.

arek pisze...

Twoja fascynacja Amaro przynosi b piekne rezultaty, mniam! :)

buruuberii pisze...

Kurcze Tili, kurcze pieczone :-) Wiesz a jak Ci szczerze napisze ze nei potrafie rozsmakowac w WMA, ale Twoje chleby to zupelnei inna bajka, probowalam i wiem co mowie! Usciski :)

Tilianara pisze...

Amber, to prawda, że wolne pieczenie dodaje wiele soczystości i tego właśnie się chce, gdy cały kurczak wjeżdża na stół :) Buziak :)

Marto, w takim razie czekam na Twojego kurczaka :)

Aniu, wierz mi, nie żal, tylko sama przyjemność :)

Wiosenko27, gdy raz upieczesz, już nigdy nie będziesz piekła go inaczej :)

Szano, prawda, całkowita prawda :)

Oliwko, i dla mnie to też kwintesencja "rodzinności", a co do metody masz całkowitą rację, może ją stosować każdy :)

Kabamaigo, w takim razie daj mi znać, jak Ci posmakował :) Smacznego :)

Aga, dzięki piękne :)

Majanko, buziaczek Kochana :)

Usagi, z pewnością Ci się przyda, jak tylko raz spróbujesz :)

Arku, wielkie dzięki :) Pochwała z ust profesjonalisty to dopiero szczęśliwy promyk :)

Basieńko, tak WMA to specyficzne podejście do gotowania i każdy musi znaleźć swój sposób. Ten do mnie przemówił całkowicie, choć przyznam, że niektóre techniki są trudne do zastosowania w domu. Cieszę się, że tak miło wspominasz moje chlebki, ale mam nadzieję, że i tego kurczaczka byś tak miło wspominała :)
Buziaczek :*

zemfiroczka pisze...

Jak jak widzę drób, to zawsze przed oczami widzę Dżordża ;)))

Przemysław pisze...

Tili może nie do końca zastosowałam się do rad twoich i Pana Amaro, ale w sporej części tak...i przyznam, szczerze, że dawno nie jedliśmy tak soczystego kurczaka....pieczenie w niskiej temperaturze daje naprawdę świetne efekty, a to masełko na piersiach nadaje im niesamowitego ziołowego smaczku:). Na następny raz zrobię go całkowicie wg przepisu bo bardzo nam smakował:) Pozdrawiam ciepło
jola szyndlarewicz

Tilianara pisze...

Oczko, Dżordża by trzeba kiedyś powtórzyć, prawda? :)

Jolu, bardzo się cieszę, że posmakował Ci tak pieczony kurczaczek :)

cozerka pisze...

Tili :)
w niedziele będę mierzyć się z kurczakiem pieczonym w całości Twoim i Mistrza sposobem.
Moja umiejętność czytania ze zrozumieniem zanika gdy staję przed kulinarnym zadaniem pod tytułem - kurczak w całości. Więc zadaje pytania :)
Ile ważył Twój kurczak i czy czas powinien być zależny od wielkości kurczaka?
No i co do tego dopiekania - kurczak 30 minut w stygnącym piekarniku. Po 30 minutach wyjmujemy kurczaka i znowu nastawiamy piekarnik na 200 stopni, wkładamy z powrotem kurczaka na 15 minut aby nabrał skórki - tak?

pozdrawiam

Tilianara pisze...

Marto, mój kurczak warzył chyba coś pomiędzy 1,5-1,7 kg, ale waga nie ma dużego znaczenia, no chyba że użyjesz jakiegoś olbrzyma :)

Kurczak piecze się w niskiej temperaturze, więc nie ma niebezpieczeństwa, że wyschnie :)

Zasadniczo pieczesz w 145 st. C najpierw przez 25+25+25 minut. Potem robisz gniazdko z folii i układasz go do góry nogami. Wkładasz na 30 minut do wyłączonego piekarnika.

U mnie ten kurczak po tych 30 minutach leżał potem luźno przykryty folią aluminiową na blacie (chyba nawet jakoś blisko godzinę, bo musieliśmy na chwilę wyjść), a dopiero tuż przed podaniem włożyłam na te 15 minut do 200 stopni (tylko długo nagrzej piekarnik, żeby temperatura nie opadła jak go otworzyć, by włożyć kurczaka - tak minimalnie nagrzewaj przez 25-30 minut). I voila :)

Smacznego :)

cozerka pisze...

Dziękuję, dziękuję...

Na te 30 minut to do wyłączonego, ale jeszcze ciepłego.

Zdam relacje jak wyszło :)

Tilianara pisze...

Tak, te 30 minut, to tuż po wyłączeniu z tych 145 st.C :)
Smacznego :) Powodzenia nie życzę, bo przepis prosty jak cep, tylko dużo w nim słów :)
Buziak i czekam na relację :*

zemfiroczka pisze...

Prawda! Tęsknię za Dżordżem i tym całym anturażem :)

cozerka pisze...

Upiekłam - pyyyyszny!!!!!! soczysty i pełen smaku. Podbił serce Pana B.
Czeka mnie jednak lekcja wiązania kurczaka , bo coś mi się nie udawało.

Dziękuję za zapoznanie z metodą :)

Tilianara pisze...

Oczko, powiem Ci, że i ja ostatnio tęsknię szczególnie do Dżordża ... może jakąś okazję się stworzy :)

Marto, super! Strasznie się cieszę :) Jest u Ciebie? Lecę podpatrzeć :)
A z wiązaniem się nie przejmuj, ja też musiałam kilka razy popróbować :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...