środa, 5 maja 2010

Wszystko jasne ... wiosna.


Tym razem bez przepisu, nie potrzeba go, wszystko jest jasne, wystarczy foto story ... oto receptura na miły wiosenny dzień.

Spacer po słońcu, wśród kwiatów, krzewów i drzew ...


Obserwacje zwierzaczków tych dzikich i tych domowych ...


Zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia ...


Trochę pichcenia, by z pięknych liści rzodkiewki i pietruszki powstała wariacja na temat pesto ...


Trochę jedzenia, przeplatanego kadrami kolejnych etapów znikania wybornych nitek z talerza ...


A w między czasie chrupanie, zabawne kadrów łapanie, a ciasto rośnie ...


Na ten chleb, tym razem bez dosypania mąki, za to wyrobiony oczkowymi łapkami ...


I na kolejny dzień można pałaszować kromki wybornego chleba z pesto i znów mieć wspaniały dzień.

Smacznego i miłego dnia.

21 komentarzy:

Polka pisze...

Madzia Ty normalnie się wyrośniętej córki dorobiłaś :))
Faaaajnie. Opiekujcie i dbajcie o siebie nawzajem :)
Bo jak się okazuje taka blogowa przyjaźń to skarb niespotykany i łatwo się że tak napiszę nadziać :)

:*

kasiaaaa24 pisze...

Fantastyczna relacja :) A koszulka - pierwsza klasa :)))

lo pisze...

Poznaję tę pstrykającą dziewczynę w świetnej koszulce:) Widzę, ze kolejny piękny i pyszny dzień za Wami. Pozdrowionka dla Was obu.

ewelajna pisze...

Pozazdrościć... spokoju..., spotkania...
Jak dobrze macie, że się Spotkałyście...:)
Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Wspaniale jest obserwować jak rozkwita przyjaźń! Gratuluję! I troszkę tej wiosny teraz zazdroszczę, bo u mnie pada, pada, pada.... Pozdrawiam:)

majka pisze...

A po spacerze karomeczka swiezego chleba z maslem (moglabym zrezygnowac z makaronu :)) Chetnie wybralabym sie na taki spacerek majac w perspektywie tak pyszne jedzonko :))

Pozdrawiam cieplo i Ciebie i Oczko :))

Magdalena pisze...

hello...a u nas du.a a nie wiosna. od trzech dni jest plus piec stopni, pada i wieje.
i jakos robilam wczoraj to pesto i sie rozczarowalam, bo mi nie smakowalo i zawartosc wyladowala w koszu , niestety. liscie rozdkiewka miala piekne, wiec tym bardziej jestem zdziwiona, ze sprawa przybrala taki obrot

amarantka pisze...

Cudownie się o Waszych wspólnych chwilach czyta :)
Receptura na miły dzień - idealna!

Pozdrawiam Was obie ciepło bardzo!

Gospodarna narzeczona pisze...

Podobają mi się nacięcia i wasze zacięcia. Miłego wyjazdu.

ptasia pisze...

Koszulka Oczka: bezcenna :)
Ale wciąż nie wierzę, że on ci taki brązowy wyszedł z samej chlebowej: przyznaj się, że coś zmieniłaś w przepisie.
Baw się dobrze :)

monika pisze...

No dziewczyny, fantastycznie, recepta niepotrzebne:D I coraz ładniejsze zdjęcia Wam wychodzą!
A koszulka Oczka, cytując owąż - 'w deseczkę' :)))

Zaytoon pisze...

Kolejny cudowny wspólny dzień, jak widzę.
Naprawdę Wam zazdroszczę, dziewczyny! ;)

I rzeczywiście - koszulka Oczka niezmiernie urocza.

Pozdrawiam!

majana pisze...

Siora jak zwykle z aparatem, oko przesłania i jej nie widać;))
Koszulka jest super, znam ci ją, znam :))

Pozdrawiam Was!

zemfiroczka pisze...

He he he - dzięki w imieniu koszulki ;)))

asieja pisze...

jest pięknie
tutaj

Ania vel Vespertine pisze...

Ale się ładnie kicia wystawiła do zdjęć :)

Tili, też już czuję wiosnę :) I pesto ostatnio jadłam, ale klasyczne. Jak zawsze pyszne...

karoLina pisze...

Dobrze, że chociaż u Ciebie można zobaczyć trochę słońca, ale zielone listki na szczęście są już wszędzie. A pesto tak dawno nie jadłam... I dla Oczka 6 z plusem za chlebek.

Magoldie pisze...

Dolaczam sie do milosnikow koszulki Oczka :) Tez mi sie bardzo podoba!
Cala relacja jest taka ciepla :)
Musiecie miec fajny czas razem!!!

Tilianara pisze...

Witajcie :) Cieszę się, że się Wam i pesto i koszulka i spotkanie podobało :) Wiosna pełną parą to i wiosennie na blogu się zrobiło :)

Poluś, ha ha ha ha :))) Dobre :))) Wiesz, ale z tą córką to biologicznie niemożliwe :D
A co do nadziania to niestety wszędzie można się nadziać i w realu i w necie, grunt to się nie zrażać :) Ściskam Cię mocno :*

Magdaleno, a czemu nie smakowało? Wiesz, takie pesto z samych liści rzodkiewki to trochę gorzkie może być dlatego dobrze jest dodać trochę pietruszki lub bazylii, albo szpinaku czy mięty :)

Ptasiu, ja sama nie wiem jak to się dzieje, ale mi naprawdę ciemniejsze te chleby wychodzą. Pamiętasz tamten vermount? Też był ciemniejszy, również ten przy którym trzymałam się receptury co do joty ... hmmmm ciekawe czemu? :)

buruuberii pisze...

Myslalam, ze pisalam juz tu o Waszych wspolnych przygodach z Oczkiem - ze fajne - ale to czesto sie chce u Ciebie napisac...
Ten chlebek-piec-naciec jest uroczy Tili!
:-))

Tilianara pisze...

Basieńko, a dziękuję pięknie za pochwały odnośnie chlebka - wiesz, ja się z nacięciami polubiłam, jak zaczęłam stosować żyletkę :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...