Dziś za oknem aura zmienna i kapryśna, ale były i dni, gdy żar lał się z nieba, odbierając apetyt. Żeby jednak z sił nie opaść, a i coś ciekawego na talerzu zobaczyć, przeglądałam w głowie pomysły na sałatki. I wtedy przyszło olśnienie. A może tak połączyć dressing i z sałatką i makaronem?

Pomysłu nie szukałam długo. Dressingu cesarskiego, jaki proponuje w swoich "Jajkach" Roux, jest o wiele za dużo na dwie porcje sałatki, ale czemu reszty nie połączyć ze śmietanowym sosem, dodać kilka sardynek, długie nitki makaronu i kolacja gotowa. Tym sposobem jeden pomysł na lunchową sałatkę, przeobraził się w całodzienne smakowite menu.
I tak okazało się, że nie tylko smacznie i eksperymentalnie wyszło, ale i gospodarnie. Czego chcieć więcej?
Hmmmm ... lepszej pogody za oknem :-)
Miłego weekendu Wam życzę i na targ biegnę, korzystając z chwilowego przejaśnienia.
Sałatka cesarska by Roux
(4 porcje)
Składniki:
12 filetów anchois (u mnie po sardynki)
2 oczyszczone sałaty rzymskie (u mnie 1, ale duża)
1/2 porcji dressingu cesarskiego (przepis poniżej)
2 kromki chleba (ja dałam 4)
60 g topionego masła lub oleju arachidowego (ja dałam oliwy, a ilość na oko :) )
100 g parmezanu (dałam mniej, mniej więcej 60 g - część starta na wiórki do grzanek, a część w cieniutkie płatki do sałatki)
4 jajka w koszulkach (u mnie 2)
2 łyżki posiekanej drobno natki (pominęłam)
Przygotowanie: Najpierw ugotowałam jajka w koszulkach, trochę stosując się do rad Roux trochę korzystając z własnych doświadczeń. Więc: w szerokim garnku zagotowałam wodę, tak by była na ok. 10 cm wysokości. Dodałam 1 łyżkę octu winnego. Każde jajko wbiłam do niewielkiej filiżanki, zamieszałam wodę i wlewałam jajko w utworzony wirek. Na raz nie gotuję zwykle więcej niż 3 jajka (Roux pisze o 4), ale to zależy pewnie od oka, wprawy i wielkości garnka :-). Po 1 1/2 do 2 minut wyjmuję jajka, wkładam je do zimnej wody i odstawiam do czasu aż będą mi potrzebne.
Grzanki szykuję w sposób najprostszy na świecie. Kroję chleb na grube kromki, a potem w kosteczkę, dodaję soli, parmezanu i na koniec oliwy (czasem dodaję też suszonych lub świeżych ziół). Wykładam na blachę wyłożoną pergaminem i piekę w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez kilka minut, tylko tyle by się zrumieniły (czasem wkładam je pod grill, ale wtedy muszę czatować przy piekarnikowym okienku, bo wystarczy chwila i się spalą :D).
Sałatę oddzielam na liście w dniu zakupu, myję, delikatnie podsuszam w suszarce i jeszcze trochę wilgotną zawijam w ręczniki papierowe, a następnie w folię aluminiową. Tak przygotowana sałata nie straci swej świeżości nawet do tygodnia (w przypadku rzymskiej, inne do 3-4 dni - tak samo przechowuję natkę i koperek, a szczypiorek bez ręcznika papierowego). Gdy potrzebuję sałaty, wyjmuję potrzebą ilość liści, dosuszam je, kroję lub rwę i mieszam z dressingiem tuż przed podaniem.
Tę sałatkę skomponowałam następująco: Wymieszaną z dressingiem sałatę ułożyłam na talerzach, posypałam hojnie grzankami, ułożyłam sardynki i posypałam wiórkami parmezanu. Jajka wyjęłam z wody, przycięłam ewentualne farfocle, włożyłam do wrzątku na 30 sekund, osuszyłam na czystym ręczniku i położyłam jako zwieńczenie sałatki. Roux polecał by jajko obtoczyć w posiekanej pietruszce, ja posypałam je tylko fleur de sel i pieprzem. Podałam od razu.
Dressing cesarski wg Roux
Składniki:
1 żółtko
1/8 łyżeczki musztardy dijonskiej
1 łyżka soku z cytryny
1/8 zmiażdżonego ząbka czosnku
1 łyżeczka sosu rybnego (z ekstraktem z anchois)
75 ml. oleju arachidowego
30 g startego parmezanu
świeżo zmielony pieprz
Przygotowanie: Do miseczki włożyłam żółtko, musztardę, czosnek, sok z cytryny i roztrzepałam do uzyskania gładkiej masy. Dodałam sos rybny i powoli dolewałam olej, aż całość się połączyła (technika podobna jak przy majonezie). Na koniec dodałam parmezan i 2 łyżki wody, żeby rozrzedzić sos. Doprawiłam pieprzem (ewentualnie solą, ale wg mnie nie było już potrzeby, gdyż i sos rybny i parmezan są słone).
Źródło: M. Roux "Jajka"
Makaron z sardynkami
2 porcje makaronu spaghetti ugotowałam al dente, a w tym czasie zeszkliłam 2 drobno posiekane szalotki, dolałam do nich kieliszek wermutu i odparowałam do 1/3. Wlałam 1/2 kubeczka gęstej śmietany, zamieszałam, doprawiłam solą i pieprzem, pogotowałam ok. 2 minuty. Zgasiłam gaz, wlałam resztę dressingu cesarskiego cały czas mieszając trzepaczką, dodałam ugotowany makaron i rozłożyłam porcje na talerze. Dorzuciłam sardynek, płatków parmezanu, posiekanej pietruszki i voila.
Zdjęcia nie udało się już zrobić wieczorową porą, ale wierzcie mi, to była wspaniała kolacja.
Smacznego.

Pomysłu nie szukałam długo. Dressingu cesarskiego, jaki proponuje w swoich "Jajkach" Roux, jest o wiele za dużo na dwie porcje sałatki, ale czemu reszty nie połączyć ze śmietanowym sosem, dodać kilka sardynek, długie nitki makaronu i kolacja gotowa. Tym sposobem jeden pomysł na lunchową sałatkę, przeobraził się w całodzienne smakowite menu.
I tak okazało się, że nie tylko smacznie i eksperymentalnie wyszło, ale i gospodarnie. Czego chcieć więcej?
Hmmmm ... lepszej pogody za oknem :-)
Miłego weekendu Wam życzę i na targ biegnę, korzystając z chwilowego przejaśnienia.
Sałatka cesarska by Roux
(4 porcje)
Składniki:
12 filetów anchois (u mnie po sardynki)
2 oczyszczone sałaty rzymskie (u mnie 1, ale duża)
1/2 porcji dressingu cesarskiego (przepis poniżej)
2 kromki chleba (ja dałam 4)
60 g topionego masła lub oleju arachidowego (ja dałam oliwy, a ilość na oko :) )
100 g parmezanu (dałam mniej, mniej więcej 60 g - część starta na wiórki do grzanek, a część w cieniutkie płatki do sałatki)
4 jajka w koszulkach (u mnie 2)
2 łyżki posiekanej drobno natki (pominęłam)
Przygotowanie: Najpierw ugotowałam jajka w koszulkach, trochę stosując się do rad Roux trochę korzystając z własnych doświadczeń. Więc: w szerokim garnku zagotowałam wodę, tak by była na ok. 10 cm wysokości. Dodałam 1 łyżkę octu winnego. Każde jajko wbiłam do niewielkiej filiżanki, zamieszałam wodę i wlewałam jajko w utworzony wirek. Na raz nie gotuję zwykle więcej niż 3 jajka (Roux pisze o 4), ale to zależy pewnie od oka, wprawy i wielkości garnka :-). Po 1 1/2 do 2 minut wyjmuję jajka, wkładam je do zimnej wody i odstawiam do czasu aż będą mi potrzebne.
Grzanki szykuję w sposób najprostszy na świecie. Kroję chleb na grube kromki, a potem w kosteczkę, dodaję soli, parmezanu i na koniec oliwy (czasem dodaję też suszonych lub świeżych ziół). Wykładam na blachę wyłożoną pergaminem i piekę w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez kilka minut, tylko tyle by się zrumieniły (czasem wkładam je pod grill, ale wtedy muszę czatować przy piekarnikowym okienku, bo wystarczy chwila i się spalą :D).
Sałatę oddzielam na liście w dniu zakupu, myję, delikatnie podsuszam w suszarce i jeszcze trochę wilgotną zawijam w ręczniki papierowe, a następnie w folię aluminiową. Tak przygotowana sałata nie straci swej świeżości nawet do tygodnia (w przypadku rzymskiej, inne do 3-4 dni - tak samo przechowuję natkę i koperek, a szczypiorek bez ręcznika papierowego). Gdy potrzebuję sałaty, wyjmuję potrzebą ilość liści, dosuszam je, kroję lub rwę i mieszam z dressingiem tuż przed podaniem.
Tę sałatkę skomponowałam następująco: Wymieszaną z dressingiem sałatę ułożyłam na talerzach, posypałam hojnie grzankami, ułożyłam sardynki i posypałam wiórkami parmezanu. Jajka wyjęłam z wody, przycięłam ewentualne farfocle, włożyłam do wrzątku na 30 sekund, osuszyłam na czystym ręczniku i położyłam jako zwieńczenie sałatki. Roux polecał by jajko obtoczyć w posiekanej pietruszce, ja posypałam je tylko fleur de sel i pieprzem. Podałam od razu.
Dressing cesarski wg Roux
Składniki:
1 żółtko
1/8 łyżeczki musztardy dijonskiej
1 łyżka soku z cytryny
1/8 zmiażdżonego ząbka czosnku
1 łyżeczka sosu rybnego (z ekstraktem z anchois)
75 ml. oleju arachidowego
30 g startego parmezanu
świeżo zmielony pieprz
Przygotowanie: Do miseczki włożyłam żółtko, musztardę, czosnek, sok z cytryny i roztrzepałam do uzyskania gładkiej masy. Dodałam sos rybny i powoli dolewałam olej, aż całość się połączyła (technika podobna jak przy majonezie). Na koniec dodałam parmezan i 2 łyżki wody, żeby rozrzedzić sos. Doprawiłam pieprzem (ewentualnie solą, ale wg mnie nie było już potrzeby, gdyż i sos rybny i parmezan są słone).
Źródło: M. Roux "Jajka"
Makaron z sardynkami
2 porcje makaronu spaghetti ugotowałam al dente, a w tym czasie zeszkliłam 2 drobno posiekane szalotki, dolałam do nich kieliszek wermutu i odparowałam do 1/3. Wlałam 1/2 kubeczka gęstej śmietany, zamieszałam, doprawiłam solą i pieprzem, pogotowałam ok. 2 minuty. Zgasiłam gaz, wlałam resztę dressingu cesarskiego cały czas mieszając trzepaczką, dodałam ugotowany makaron i rozłożyłam porcje na talerze. Dorzuciłam sardynek, płatków parmezanu, posiekanej pietruszki i voila.
Zdjęcia nie udało się już zrobić wieczorową porą, ale wierzcie mi, to była wspaniała kolacja.
Smacznego.
































