
Są takie przepisy do których podchodzę naukowo. Lubię je testować na różne sposoby, sprawdzać co i do jakiego momentu mogę zmienić, a co jest elementem koniecznym. Metodą prób i błędów zdobywać wiedzę o działaniu składników, o ich relacjach. Jednym z takich eksperymentatorskich dań są muffinki. Lubię je jeść, ale kiedyś były dla mnie zmorą. Kruche i suche, zbyt wytrawne lub zbyt słodkie - teraz to już przeszłość. Długo szukałam idealnego przepisu na te pyszne ciastka i gdy w końcu znalazłam zaczęłam przerabiać na różne sposoby, by uzyskać różne smaki, ale wciąż wilgotną i miękką, puszystą strukturę. Według mnie to właśnie struktura decyduje o sukcesie muffinek.

Mój idealny przepis-bazę znalazłam w jednym z programów Jamiego Olivera, gdy prezentował swoje muffinki dyniowe. Doskonale zrównoważony stosunek płynnych składników do suchych pozwolił mi eksperymentować ze smakami, tak bym zawsze otrzymała wilgotne, ciężkie choć jednocześnie puszyste ciastka. Kiedy jakiś czas temu przeczytałam o "Muffinkowej Sobocie" pomyślałam, że nadszedł czas na kolejne eksperymenty z moim ulubionym przepisem.
Jednak od tygodnia już leżałam chora w łóżku i myślałam, że okazja się nie trafi. Dzisiaj jednak nie pozwoliłam chorobie popsuć mi moich smacznych planów. Po tygodniu prawie bez pieczenia, bez słodkości, które poprawiałyby mi zepsuty przez chorobę nastrój, miałam ochotę na bogate w smaku, słodkie od czekolady i miodu, a jednocześnie chrupkie od orzechów i sezamu ciastka. Zabrałam się więc za przepis i tak po kilku modyfikacjach, zmianie tutaj, poprawieniu tam miałam wyborne muffinki, którym teraz z chęcią dzielę się z Wami. Zapraszam na moje bogato wypchane sakiewki, pełne dobroci.

Bogate sakiewki
Składniki:
160 g oleju z czerwonej palmy i canoli
230 g miodu
200 g cukru brązowego
3 jajka
360 g mąki pszennej (tym razem dałam typ. 480)
4 łyżki kakao (gorzkiego!)
3 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
450-500 ml maślanki
75 g drobno posiekanych orzechów (dałam włoskie)
50 g rodzynek namoczonych w 2 łyżkach brandy
50 g suszonej żurawiny
100 g białej czekolady, posiekanej w drobne kawałeczki (mniej więcej wielkości rodzynek)
100 g gorzkiej czekolady, posiekanej j/w
3 kopiaste łyżki sezamu, uprażonego
opcjonalnie: można dodać jeszcze maksymalnie do 100 g innych bakalii, drobno posiekanych
Przygotowanie: Olej z cukrem i miodem dokładnie utarłam mikserem. Dodałam roztrzepane jajka. Mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sól i sodę przesiałam do oddzielnej miski i dodawałam naprzemiennie z maślanką. Ciasto powinno być gęste, ale również dosyć płynne. Miksowałam tylko do połączenia składników (nie należy zbyt długo miksować, gdyż do ciasta dostanie się zbyt dużo powietrza i muffinki mogą nam opaść). Na koniec dodałam wszystkie bakalie (rodzynki razem z brandy) i wymieszałam łyżką. Do nasmarowanej olejem formy wlewałam ciasto do 3/4 wysokości. Piekarnik nagrzałam do 180-190 stopni Celsiusa i piekłam muffinki ok. 35-50 minut. Należy sprawdzić patyczkiem stan wypieczenia.
Z podanej ilości wyszły mi 2 1/2 blachy po 12 muffinek.
Edit 25.01.2009:
Na drugi dzień muffinki są wciąż pysznie wilgotne, ale moim zdaniem jednak trochę zbyt słodkie, więc następnym razem raczej zmniejszę ilość cukru brązowego z 200g do 150 g.
A tutaj znajdziecie moje inne muffinkowe dzieła:
Muffinki pierniczkowe
Muffinki dyniowe
Muffinki kokosowe z orzechową nutą
Smacznego.






